Showing posts with label education. Show all posts
Showing posts with label education. Show all posts

Thursday, January 4, 2018

Nowy rok, nowy poczatek.../New Year and new beginnings


Czesc!

Jak to sie mowi swieta, swieta i po swietach... Czas tak szybko leci... a tu znowu szkola dla mnie sie zaczyna... W tym semestrze zmierze sie z zupelnie nowym doswiadczeniem, a mianowice wszystkie zajecia bede miala przez internet. Zapisalam sie na cztery kursy, warte w sumie 12 kredytow. Bede pracowac nad nastepujacymi przedmiotami: Statystyka dla nauk behawioralnych, Psychologia rozwojowa, Muzyka popularna i Pamiec w umysle i kulturze. Oczywiscie dalej ucze sie na Uniwersytecie Poludniowo Zachodniej Minnesoty. Wiele studentow, szczegolnie tych ktorzy pracuja lub maja juz rodziny chwali sobie mozliwosc zajec online, dlatego ja postanowilam tez sprobowac w tym semestrze robiac sobie przerwe od wycieczek na kampus... Zajecia zaczynaja sie 8 stycznia, czyli juz w najblizszy poniedzialek... Na naszej szkolnej platformie D2L zostana objasnione wszystkie zasady nauki przez internet. Jestem bardzo ciekawa jak to bedzie! Na pewno podziele sie z Wami wrazeniami! A tymczasem tzymajcie za mnie kciuki!

Zapomnialam Wam wspomniec w ostatnim poscie gdzie zdawalam relacje ze swiat o przygodzie naszego kota...

Oddelegowalismy kota do naszego kolegi, ktory z reszta sam zaoferowal nam opieke nad Slawomisia. W drodze do New Jersey zadzwonil do nas wlasnie ten kolega z informacja, ze cos zlego dzieje sie z kotem... Kot niesamowice miauczy i krwawi z szyji, a na dodatek tego wszystkiego cala ta wydzielina okropnie smierdzi, ze nie da sie wytrzymac! Bylismy w szoku, poniewaz odstawilismy w pelni zdrowego kota i nagle taka niespodzianka... Nie mielismy pojecia co moglo sie stac zwlaszcza, ze przez ostanie dwa tygodnie przed naszym wyjazdem kot w ogole nie wychodzil z domu... Poprosilismy naszego kolege, aby zabral kota do weterynarza. Weterynarz po zbadaniu kota poinformowala nas, ze najprawdopodobniej kot zostal ugryziony przez innego kota co moglo sie stac duzo wczesniej... Koty maja bardzo male i ostre zeby... Rany zadane przez kota kotu bardzo szybko sie goja, sa czasem niezauwazalne, ale bakterie zostaja w srodku i wiadomo co robia... Nic dobrego, a przynosza tylko szkody w postaci np. zakazenia. Najprawdopodobniej nasz kot zostal wlasnie ugryziony, do srodka wdalo sie zakazenie, ktore akurat peklo kiedy my wyjechalismy na swieta i stad pojawilo sie to krwawienie i okropny smrod... Wszystko moze sie zgadzac, poniewaz my rzeczywiscie zauwazylismy obcego kota odwiedzajacego naszego podworko. Slawomisia dostala antybiotyk, krwotok zostal zatamowany i kot czuje sie juz duzo lepiej. 

Milego dnia!

Marta

Rok temu na blogu:

Drogowka

Pierwsze wrazenia ze studiow

                                                                                                                                                                

Hi!

Christmas is over...:) Time flies... and school begins again for me... This semester I am going to challenge a totally new experience which are online classes. I registered for four courses this semester and they are worth 12 credits. I will be working on Statistics for behavioral science, Developmental psychology, Popular music, and Memory in mind and culture. Of course nothing change and I still study at Southwest Minnesota State University. A lot of students especially people who work or already have family like online classes, that's why I decided to try it out this semester and give myself some break from driving to the campus... Classes start on January 8th which is this upcoming Monday... All of the rules related to online studying will be posted next week on our D2L platform. I am looking forward to that! I will make sure to share my experience with you! Today just wish me luck! 

Last time I forgot to mention in Christmas post about our cat accident... 

We gave our cat for Christmas to one of our friend... He offered us that he could stay with cat so we decided to take his offer. On way to New Jersey our friend called us that something wrong is going on with cat... Cat is horribly meowing, bleeding from her neck and on top of that this discharge stinks! We were very shocked because we gave him a cat that was healthy and now this kind of surprise... We had no idea what could happen especially that before we left cat did not leave the house for two weeks... We asked our friend to take cat to the vet. Doctor after medical exam said that probably our cat got bitten by another cat and it could happen long time ago... Cats have very small and sharp teeth... Cat's wounds heal very fast. Sometimes you will not even notice that your cat got bitten, but bacteria stays inside and it doesn't do anything good... Bacteria usually causes bad infection and this is what probably happened to our cat. Infection broke when we left for Christmas, and that was a source of bleeding and horrible smell... This hypothesis can be right because we noticed that another cat was visiting our yard. Slawomisia got an antibiotic, they stopped bleeding and she seems to be much better now than before. 

Have a nice day!

Marta

One year ago on blog:

Traffic Department

First impressions of college

Saturday, December 16, 2017

Przerwa swiateczna/Christmas break

Witajcie w grudniu!

Mam nadzieje, ze wszyscy moi Czytelnicy sa juz oczarowani magia swiat!

Ja zaczynam juz czuc klimat swiat... Wlasnie samymi sukcesami zakonczylam semester jesienny na moim uniwersytecie! To byl bardzo, ale to bardzo intensywny semester. Wybralam sobie kombinacje naprawde bardzo zaawansowanych i wymagajacych duzo pracy i wysilku kursow... Mam wrazenie, ze praktycznie nie wychodzilam z ksiazek, ale mam rowniez poczucie zdobycia niezwykle cennej wiedzy szczegolnie w dziedzinie psychologii, ale tez filozofii i nauk politycznych. Napisalam duzo prac, przeczytalam wiele ksiazek i wszystkie moje kursy zakonczylam z wynikiem A, czyli odpowiednikiem polskiej piatki. Chyba tak dobrych ocen i takiego zaangazowania w nauke nie doswiadczylam na studiach w Polsce, ale na takie odczucie moze wplywac fakt, ze w Poslce robilam studia w trybie zaocznym, jednoczesnie pracujac i nie bylam w stanie fizycznie az tak bardzo poswiecic sie nauce jak teraz, kiedy cala moja uwaga skupia sie na szkole... Jestem z siebie dumna, poniewaz moje wyniki w nauce i moje podejscie do edukacji sa zdecydowanie lepsze niz podejscie innych amerykanskich studentow, ktorzy studiuja w swoim jezyku... Jezyk angielski nie jest moim jezykiem ojczystym, ale studia w tym jezyku i moje osiagniecia dodaja mi niezwyklej pewnosci siebie, ze jestem w stanie sobie swietnie poradzic, a nawet funkcjonowac lepiej niz osoby tutaj urodzone i wychowane. Co do zaangazowania w nauke to ja zawsze mialam bardzo powazne podejscie, nie bede juz nawet wspominac o czasach podstawowki, gimnazjum, czy liceum, kiedy to nawet jak imprezowalam to konczylam szkole z czerwonym paskiem. Podczas studiow w Polsce jak juz wspomnialam rownoczesnie pracowalam, wiec czasu bylo malu, rzeczy do zrobienia duzo, a jednak zawsze staralam sie wypelniac swoje obowiazki na najwyzszym poziomie, zbierajac pochwaly... Bazujac na wlasnych obserwacjach wnioskuje, ze taka postawa dzis to rzadkosc... Duzo amerykanskich studentow ma postawe dosc lekcewazaca, co potwierdzila nawet ostatnio moja Pani profesor od filozofii sugerujac, ze kiedy dostaje maile np. od studentow z Azji to sa one przepelnione takim szacunkiem do niej, ze czuje sie jak jakies bostwo, czego nie moze powiedziec o wiekszosci amerykanskich studentow... Mlodzi ludzie sa dzis ewidentnie inni niz kiedys... Z jedej strony czego mozna wymagac od takiego mlodego studenta, ktory o zyciu nie wie jeszcze duzo, ale z drugiej strony widac takie niepokojace cechy w ludziach jak np. brak odpowiedzialnosci, sumiennosci, czy zaangazowania, ktore juz powinny sie uwidaczniac... Takze jesli chodzi o szkole to nic innego jak genialny czas przepelniony sukcesami i inspiracjami! Odwalilam kawal dobrej roboty.

Ja oczywiscie nie proznuje, ledwo co zakonczyl sie intensywny czas w szkole, a ja juz przerzucilam sie na porzadki w domu, wlacznie z malowaniem i malymi remontami... Akurat dobrze sie sklada, bo moj maz wrocil juz z Florydy takze angazuje go w pelni do roboty! :) Choinka juz ubrana, kartki swiateczne juz rozeslane, prezenty juz kupione, a w tym roku na swieta wyjezdzamy do New Jersey, gdzie mieszka wiekszosc rodziny Majka, aby spedzic te swieta z nimi, takze na pewno podziele sie z Wami relacja z polnocno- wschodnich Stanow:) Nie lecimy samolotem, tylko jedziemy... Mimo ze jest to daleko to podjelismy taka decyzje, poniewaz zabieramy psa i bedziemy miec zbyt duzo bagazy, mam tu na mysli glownie prezenty, zeby pakowac sie z tym do samolotu... Pewnie zrobimy sobie przerwe w podrozy gdzies w Chicago, a moze troche dalej... Zobaczymy:)

Nie wiem czy bede miala jeszcze czas, zeby zajrzec tu na bloga przed swietami, dlatego juz dzis chcialam zyczyc wszystkim moim Czytelnikom WESOLYCH SWIAT! :) Spedzajcie milo czas w gronie rodziny, odpoczywajcie i zajadajcie sie tymi wszystkimi swiatecznymi smakolykami! :)  

Pozdrawiam serdecznie!

Marta

Rok temu na blogu:

Randka, Wirus Jeronima i Boze Narodzenie nadchodzi!

Grudniowy misz masz i moj wielki powrot na studia!

Kartki swiateczne z Polski i ze swiata:)

                                                                                                                                                                

Hello in December!

I hope that all my Readers feel already the magic of the Christmas!

I am starting to feel the Christmas spirit already... I just successfully finished fall semester at my University! It was a very intense semester. I chose a very demanding and advanced course combination... I feel like I was not leaving my desk and books at all, but I also feel like I gained precious knowledge especially in psychology, philosophy, and political science fields. I wrote a lot of papers, I read a lot of books, and I finished all my courses with A's which is an equivalent of the Polish five. I don't think I was that involved and I had such good grades when studying in Poland, but important factor that might influences this feeling is that when I was in Polish college I was doing it in "off-mode", extramural studies on the weekends, and same time I was working so I was physically not able to focus so much just on studying. Now it is different, my whole attention is focused towards the school. I am proud of myself because my grades and my attitudes towards education are much better than attitudes of other American students who study in their own language... English is not my native language, but studying in this language and my achievements give me a lot of self- confidence that I am able to do very well and I can function even better than people who were born and raised here. I was always very involved in education, and my attitudes towards it were very serious. I will not be even mentioning elementary school, middle school or high school when even when I was partying I graduated with certificate of completion of the school with distinction. As I mentioned earlier when I was doing college in Poland I was also working the same time. I had obviously a lot of things to do, and so little time, but still I was always trying to fulfill my obligations on the highest possible level, and it usually worked pretty well because I was collecting a lot of praise. Based on my observation I conclude that this kind of attitude is rare today... A lot of American students show disrespectful attitude which was recently confirmed by my Philosophy teacher who said that when she receives e-mails for example from students from Asia she feels like some kind of divinity because they give so much respect and she cannot say such a thing about most of American students... Young people are evidently different than they used to be... On one side, there is not much that you can require from young student who doesn't know much about the life yet, but on the other side you can notice in young people not great features such as: lack of responsibility, scrupulousness or involvement when they already should represent those features... So as far as school goes everything went very well for me! It was a great time filled with successes and inspirations! I think that I did a great job. 

I of course do not waste time. An intense time at school just finished and I already take care of the house! Cleaning, doing small painting, and remodeling... It just happened to be good because my husband came back from Florida so I put him to work! :) Christmas tree is already up, Christmas cards are already sent, and gifts are bought. We spend Christmas this year in New Jersey where most of my husband's family lives. I will make sure to share with you memories from North-Eastern States:) We do not fly, but we drive... It is a long drive, but we made this kind of decision because we want to take our dog, and we will have so much luggage, mostly Christmas gifts so I just don't feel like we want to get on plane with all of these... We will probably make a break from driving somewhere in Chicago or maybe further away:) We will see how it goes...:) 

I am not sure if I will have time to write any post before Christmas so now I want to wish all of my readers MERRY CHRISTMAS! Make sure to spend this time with your family, get some rest and eat all of this delicious food! :)

Regards!

Marta

One year ago on blog: 

Date, Jeronimo's virus and Christmas is coming!

December mish mash and my big come back to college!

Christmas cards from Poland and around the world:)






Profesor od psychologii osobowosci zaserwowal mi taka oto niespodzianke przy okazji ostatniej pracy pisemnej!

Professor of Psychology of Personality surprised me like that with my last written exercise! 

Monday, October 30, 2017

Halloween za pasem.../Halloween is already here...

Czesc!

Ale ten czas szybko leci... Jutro juz Halloween i listopad za pasem! Moj maz caly czas przebywa na Florydzie, a ja jestem tak pochlonieta szkola, ze trace poczucie czasu! Mam wrazenie, ze w ogole nie wychodze z ksiazek, a moj mozg juz sie gotuje! W tym roku ze wzgledow technicznych nic nie zaplanowalismy na Halloween, oprocz tego, ze ja oczywiscie przygotowalam mnostwo cukierow dla dzieciakow, ktore jutro beda pukac do moich drzwi...:) Chociaz dzisiaj rozmawialam z sasiadem, ze nie wiadomo czy dzieciaki beda biegac z "treat or trick", bo u nas snieg zaczal padac, z reszta juz nie pierwszy raz tej jesieni! Oprocz tego moja Zielona Karta zostala przedluzona o kolejny rok, ale nie mam jeszcze wyznaczonego terminu na oddanie odciskow palcow i zdjecie. Historie zdjecia warunku z Zielonej Karty opowiedzialam Wam tutaj. Mam tez juz zaplanowany kolejny semstr w szkole. Zalaczam kilka zdjec z pazdziernika 2017:) Nie pisze duzo na blogu, bo nie mam czasu ze wzgledu na szalony grafik w szkole i mnostwo innych zajec, ale moze znajde troche czasu na odpoczynek w okolicach swiat i przyjda mi jakies pomysly na ciekawe posty moze zwiazane ze Stanami?:) Badzmy dobrej mysli, a kto nie zna mojego bloga to zapraszam do czytania wczesniejszych postow!:)

Milego tygodnia!

Marta

Rok temu na blogu:



                                                                                                                                                                  

Hi!

Time flies...! Tomorrow is Halloween and November is just around the corner! My husband is still in Florida, and I am so busy with my school that I lose sense of time! I feel like I just do not stop studying and my brain is just boiling! This year because of technical issues we did not plan anything special for Halloween. I just prepared bunch of candies for kids who will knock to my door tomorrow...:) I was talking with my neighbor today that we are not sure if kids will be doing "treat or trick" tomorrow because it started snowing here and it is not first time when it is snowing during this fall! My Green Card got extended for another year, but I do not have biometric appointment yet. The story of Green Card Condition Removal I told you here. I also have planned another semester at school. I attach some pictures from October 2017:) I do not write a lot on blog because I do not really have a lot of time because of my crazy schedule at school and other things that I need to take care of, but maybe I will find some time for rest somewhere around Christmas and maybe then I will get some interesting ideas for post on blog, maybe related to the US?:) Let's stay positive about that and all of you who do not know my blog please read earlier posts! :)

Have a good week!

Marta

One year ago on blog:



Jak juz wczesniej wspominalam w tym roku przylaczylam sie do Narodowej Wspolnoty Przywodztwa i Sukcesu w ramach ktorej trzeba realizowac rozne projekty. Jednym z takich projektow jest praca spoleczna. Moja szkola zaadoptowala fragment drogi w Minnesocie, ktory studenci sa na zmiane zobowiazani sprzatac i tym razem ja tez wzielam udzial w tej akcji... Na poczatku bylam zbulwersowana, ze elita ma sprzatac droge...:D no ale jest to czesc drogi do sukcesu, zeby potem moc sie reklamowac jako czlonek wyzej wspomnianej organizacji... 

As I mentioned earlier I joined National Society of Leadership and Success where we need to do a lot of different projects to get inducted. One of the project is a community service and highway cleaning. My University adopted a part of the highway in Minnesota that needs to be cleaned. I took part in this project this year... At the beginning I was very upset that elite has to clean the highway, but it is a part of the journey to success so later you can advertise yourself as a member of organization mentioned above... 


A tutaj cukiereczki... Na naszym osiedlu jest duzo dzieci, dlatego postanowilam dobrze sie przygotowac w tym roku:)

Candies...! We have a lot of kids in our neighborhood so I decided to well prepare this year:)




I nasze kochane zwierzaki! Lapalam ujecia z okna, zeby pokazac Majkowi jak nasz kotek nie opuszcza na krok Sireny! 

And our lovely animals! I was capturing them from the window to show Mike how cat is following Sirena!




Tuesday, September 26, 2017

National Society of Leadership and Succes, czyli nowe obowiazki/new duties...


Czesc!


No i jak zwykle ostatnio troche czasu minelo zanim wrocilam tutaj...:) Jak wspominalam w poprzednim poscie ten semestr w szkole nie bedzie nalezal do najlatwiejszych...i sie nie pomylilam... Poprzedni semestr to bylo nic w porownaniu z tym... Spedzam bardzo duzo czasu na nauce, wrecz troche sie ciesze, ze moj maz zarabia obecnie pieniadze w Teksasie, poniewaz wracam do domu, szybko cos zjem i siadam do biurka i zakuwam 😃 Taki troche studencki tryb zycia, ale bez imprez. Nie jest latwo, duzo sie ucze, ale wyglada na to, ze jak czlowiek sie uczy to wszystko staje sie latwiejsze i bardziej zrozumiale 😃 Mialam juz trzy egzaminy, laboratoria, dwie duze prace pisemne i nie mam nizszej oceny niz A lub B (odpowiedniki polskich 4 i 5), czyli jest bardzo dobrze. Jak rowniez wspomnialam w poprzednim poscie zostalam zaproszona do National Society of Leadership and Success (Narodowa Wspolnota Przywodztwa i Sukcesu). Jest to elitarna grupa skladajaca sie tylko z najlepszych studentow, ktora dostaje szanse na stypendia, spotkania ze znanymi ludzmi z calych Stanow od ktorych dostajemy szanse uczenia sie jak osiagnac sukces zawodowy, inne szkolenia i aktywnosci w ramach Success Networking Team. Przynaleznosc i otrzymanie dyplomu od tej organizacji mozemy wpisac sobie w CV, jest to mniej wiecej tyle wazne i tyle warte... Dobre oceny to dopiero poczatek przynaleznosci tam... Potem trzeba jeszcze uczeszczac na spotkania Success Networking Team (moj zespol sklada sie z szesciu osob) gdzie ustalamy sobie cele krotko terminowe i dlugo terminowe, sposoby ich realizacji i wzajemnie sie wspieramy w wytrwaniu w tych celach... Sposob naszej pracy jest oceniany i akceptowany lub nie przez naszego doradce. Jednym z warunkow otrzymania dyplomu jest szkolenie dla przywodcow, a takze wyklady w tym semestrze z Genevieve Thiers, Richard Branson i Wendy Williams. Oprocz nauki w ramach zajec jak widzicie mam jeszcze troche innych zajec do realizacji, a tu jeszcze dom, sprzatanie, gotowanie i kiedys trzeba spac...:) No ale nic, mam nadzieje, ze to zaprocentuje w postaci dobrego, amerykanskiego dyplomu! :) 

30 wrzesnia w mojej szkole odbedzie sie HOMECOMING Parade (Powrot do domu), coroczna tradycja w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Mieszkancy miast, byli uczniowie szkol spotykaja sie (zwykle pod koniec wrzesnia lub pazdziernika) by powitac w rodzinnym miescie, czy szkole tych ktorzy sie wyprowadzili lub absolwentow. W tym roku ja bede szla na czele parady rzucajac cukierkami 😃

W przyszlym tygodniu lece do Teksasu, odwiedzic mojego meza i spedzic z nim moja jesienna przerwe, ale jak patrze w moj kalendarz to opalajac sie nad basenem bede pewnie czytac psychologie zaburzen psychicznych albo psychologie osobowosci! :D 

Pozdrawiam!

Marta

Rok temu na blogu:






                                                                                                                                                                

Hi!

As always it had to take some time before I got back here...:) As I mentioned in previous post this semester at my school is not going to be the easiest one, and I was not wrong at all.... The previous semester it was nothing comparing to this one... I spend a lot of time on studying... I am even a little bit happy that my husband is currently making money in Texas because I come back home, I eat something and I sit at my desk, and I study hard 😃 It is kind of student life, but no party. It is not easy, but it looks like when a person studies that much everything seems to be easier and  more understandable 😃 I already had three exams, laboratories, two big written papers and I did not earn any lower grade than A and B which is great! As I also mentioned in previous post I was invited to National Society of Leadership and Success. It is an elite group which consists of best students. Students who belong there get a chance for scholarships, meeting well known people from around the United States who succeed in their careers and now we get a chance to learn from there. We can also take part in other training and Success Networking Team meetings and activities. You can put the information about your membership in this organization on your resume. It is basically what it's worth since it is a very well known and prestige organization in the United States of America. Good grades are just a beginning of the adventure with this group... You also need to attend Success Networking Team meetings where you set your short term goals and long term goals, you write down the plan how you are going to fulfill your goals and you discuss them with the rest of the group. The way how we work to make our goals come true is judged and approved or not by our adviser. Another condition to get diploma from NSLS is attending a leadership training and speaker broadcasts. Broadcasts that we will have opportunity to attend this semester are with Genevieve Thiers, Richard Branson and Wendy Williams. You easily see that despite the fact of studying for regular classes I also have another additional duties, and I still have house, cooking, and cleaning, and I still need to sleep...:) Eh... I just hope that it all will result in a good American degree! :) 

HOMECOMING Parade will be held on September 30th at my school. It is annual tradition in the United States of America. Residents of the town and graduates  meet usually at the end of September or October to welcome in hometown or school those people or students who moved away. This year I am going to be at the head of the parade throwing candies 😃

Next week I am will fly to Texas to visit my husband and spend with him my fall break, but when I look into my calendar it seems like I am going to study Abnormal Psychology or Psychology of Personality while sitting at swimming pool! :)

Regards!

Marta

One year ago on blog:






Sunday, September 10, 2017

Koniec wakacji... Nowy Rok Akademicki/Vacation is over...New Academic Year




Czesc!

21 sierpnia rozpoczal sie rok akademicki 2017/2018. Ja pierwszy dzien szkoly opuscilam, poniewaz wracalismy wtedy z Chicago, gdyz musielismy odwiezc mame i brata...W szkole pojawilam sie 22 sierpnia... W tym semestrze realizuje 13 kredytow i uczeszczam na 5 roznych zajec: Wprowadzenie Do Roznorodnosci Biologicznej i Ewolucji + laboratorium z tego przedmiotu, Historia Filozofii: Filozofia Spoleczna i Polityczna, Psychologia Zaburzen i Psychologia Osobowosci. Bardzo lubie Historie Filozofii, poniewaz poruszamy tam interesujace tematy, Psychologia jest rowniez ciekawa i zajecia prowadzone sa przez przesymaptycznego starszego pana, natomiast szczerze nienawidze Wprowadzenia do Roznorodnosci Biologicznej i Ewolucji... Uwazam ten przedmiot za totalna strate mojego czasu, ucze sie w mojej ocenie bzdur, nazw naukowych, ktorych nigdy w zyciu nie bede w stanie powtorzyc po zakonczeniu tego kursu, nie odpowiada mi kobieta prowadzaca te zajecia oraz jej styl prowadzenia zajec... Ehh traktuje to jako cos przez co musze przebrnac i koniec, ale oby mniej takich doswiadczen w mojej karierze edukacyjnej. Dostalam rowniez zaproszenie do Narodowej Wspolnoty Przywodztwa i Sukcesu za bardzo dobre wyniki w nauce... Teraz musze dolozyc wszelkich staran, aby utrzymac przynaleznosc do tego elitarnego klubu. Jest juz duzo nauki, duzo egzaminow i ten semestr moze nie nalezec do najlatwiejszych... 

                                                                                                                                                                 

Hi!

A new 2017/2018 Academic Year started on August 21st. I missed my first day of school because we were on way from Chicago because we had to drop there my mom and my brother... I went to school on August 22nd... This semester I take 13 credits and I attend five different classes: Introduction to Biodiversity and Evolution + Labs, History of Philosophy: Social and Political Philosophy, Abnormal Psychology and Psychology of Personality. I really like History of Philosophy because we talk about interesting stuff there. Psychology is also very interesting and the instructor is an older lovely man. I truly hate Introduction to Biodiversity and Evolution... I think that it is so much waste of my precious time. In my opinion I learnt there whole bunch of nonsense, scientific names that I am going to forget as soon as I pass the exam and I do not like the instructor and her way of teaching... Eh I just treat this as something that I have to go through, but I wish myself as least as possible experiences like that in my educational career. I also received an invitation to National Society of Leadership and Success for my good grades... Now I have to make sure to keep this membership in this elite group. I already have a lot of studying, exams and I feel like this semester is not going to be the easiest one...


Moj maz wyjechal do Teksasu, poniewaz jak zapewne wiecie z wszelkich mediow Teksas zostal zdewastowany przez huragan Harvey. Moj maz pracuje rowniez jako inspektor dla FEMA. Prace te bardzo lubi, poniewaz jest bardzo lukratywna, dlatego tez pospieszyl na poludnie USA "rozdawac" ludziom rzadowe pieniadze... Harvey w Teksasie, a na Florydzie juz szaleje Irma, a za nia podaza Jose... W Kalifornii pozary... Stany Zjednoczone nie maja w tym roku dobrej passy jesli chodzi o katastrofy naturalne... Ja kiedys wyjezdzalam z mezem, ale teraz jestem uziemiona przez szkole, takze pewnie  go tylko niedlugo odwiedze w Teksasie. Przygotowujemy sie rowniez na to, ze nasz dom w Georgii, ktory wynajmujemy bedziemy musieli niedlugo remontowac i naprawiac, poniewaz istnieja duze szanse, ze zostanie zalany... 

                                                                                                                                                                 

My husband went to Texas, because as you probably know from all possible medias Texas got devastated by Hurricane Harvey. My husband also works as an inspector for FEMA. He loves this job because it is a very lucrative job so he rushed down the South to "give away" government money... Harvey in Texas, Irma in Florida and right behind Irma there is Jose coming... Fire in California... United States does not have the best time as far as natural disasters... I used go for FEMA trips with my husband, but now I am stuck with school so I will probably visit him soon in Texas. We are also getting ready for potential repairs at our Georgia house which we rent because Irma is on way there and there is a big chance that this house is going to get flooded... 

                                                                                                                                                                  

Na dzis byloby tyle! Jestem bardzo zajeta wieloma roznymi rzeczami, ze zauwazam, ze mam co raz to mniej czasu na aktualizowanie mojego bloga, ale robie co moge... Robie to tez dla siebie, zeby za pare lat wrocic do internetu i przypomniec sobie co akurat dzialo sie w tym czasie w moim zyciu... 

                                                                                                                                                                  

That would be it for today! I am so busy with so many different things and I noticed that I have less and less time to update my blog, but I do what I can... I do it also for myself to come back here in a few years and remind myself what I was doing in particular time... 

Milego tygodnia!

Have a good week!

Rok temu na blogu:





One year ago on blog:










Kupilismy sobie taka oto kosiarke i koszenie i okazalo sie, ze koszenie trawy moze byc szybkie i przyjemne:)

We bought this lawn mower and it turned out that mowing the grass can be fast and nice:)



Saturday, April 29, 2017

Koniec semestru wiosennego!/The end of spring semester!


Czesc!

Wczoraj 28 kwietnia w piatek mialam ostatnie zajecia w szkole... Moj pierwszy semestr w amerykanskim koledzu dobiegl wlasnie konca... Pomiedzy 1 a 3 maja mam trzy egzaminy koncowe (Nauka o Srodowisku, Rzad Amerykanski i Psychologia Ogolna), ktore powinny pojsc gladko, nie przewiduje zadnych potyczek. Semestr koncze z wynikami na poziomie A i B, czyli odpowiednikami polskich piatek i czworek. Uwazam to za bardzo przyzwoite wyniki. Az bylo mi w tym minionym tygodniu troche smutno, ze semestr sie konczy i nie bede miala bardzo ciekawych zajec ze wspanialymi profesorami... Z niektorymi pewnie jeszcze sie spotkam na dalszej sciezce edukacyjnej na Uniwersytecie Poludniowo Zachodniej Minnesoty. Z reka na sercu szczerze przyznaje, ze nie mialam jednego profesora podczas pierwszego semestru na ktorego moglabym powiedziec cos zlego. Wszyscy okazali sie po prostu wspaniali! Zyczliwi, usmiechnieci, pomocni... Nawet jak jakis przedmiot mniej mnie interesowal, to dany profesor potrafil to zmienic. Jak juz wczesniej wspominalam w jednym poscie wiedza w amerykanskim systemie edukacyjnym przekazywana jest w sposob bardzo praktyczny, studenci nie sa zawalani tonami niepotrzebnych informacji, ale otrzymuja spojna, najwazniejsza wiedze, ktora dzieki temu zostaje w ich glowach. Ja osobiscie na Nauce o Srodowisku zetknelam sie z tematami, ktore juz wczesniej sie przewinely na mojej edukacyjnej drodze, ale mam wrazenie, ze dopiero Profesor Deaver dala sens temu wszystkiemu czego juz wczesniej sie uczylam. Jestem bardzo szczesliwa, ze mialam mozliwosc rozpoczescia nauki w amerykanskim systemie edukacyjnym, uwazam to za niesamowicie dobre i pozytywne doswiadczenie, ktorego zyczylabym kazdemu i nie moge sie doczekac kolejnego semstru i nowych doswiadczen, ktore mam nadzieje beda tak samo dobre jak te minione! 
                                                                                                                                                                

Hi!

Yesterday on April 28th Friday I had my last classes at school... My first semester in American college just ended... I have three final exams (Environmental Science, American National Government, General Psychology) between May 1st and 3rd. They should go well, I do not expect any failure. I finished the semester with A's and B's which are equivalents to polish 5's and 4's. I think that those are good grades. I was even a little bit sad this past week that semester is about to end and I will not have an interesting classes with wonderful professors... Some of professors I will probably meet again on my educational path at Southwest Minnesota State University. I honestly admit that I did not have even a one professor this semester that I could say something bad about him/her. Everybody was just wonderful, kind, smiled, and helpful! Even if I was less interested in some class, a professor of this class was able to easily change that. As I mentioned earlier in another post a knowledge in American college is taught in a very practical way. Students are not drowning in tones of unnecessary information, but they receive coherent and the most important knowledge that stays in their minds. I personally, in Environmental Science, got in touch with different topics that I was learning about earlier during my educational journey, but I feel like freshly Professor Deaver made a sense to all of those things. I am very happy that I had an opportunity to start education in American educational system. I think that it was a very good and positive experience that I would wish to everybody. I can not wait to start a new semester and new experiences that I hope will be same good as those previous! 





11 maja wylatujemy do Polski na komunie mojego brata Michala, ktora odbedzie sie 13 maja. Wiadomo, ze pierwsza komunia swieta to wielkie wydarzenie w katolickiej Polsce, dlatego nie wyobrazalam sobie zeby moglo mnie tam zabraknac, zwlaszcza, ze pamietam jak wielkim wydarzeniem byla moja pierwsza komunia swieta... Mialam duzo gosci, duzo prezentow, piekne zdjecia i strasznie to wszystko przezywalam...:) Byla to komunia niczym wesele:) Do Polski lecimy z Minneapolis do Frankfurtu, a potem z Frankfurtu do Warszawy. Musimy czekac az 6 godzin w Frankfurcie na samolot do Polski! Nie mamy jednak zamiaru wypuszczac sie w miasto, tylko bedziemy cierpliwie czekac w strefie tranzytowej ze wzgledu na te sytuacje z ISIS w Europie, gdzie niewinni ludzie nie znaja dnia i godziny... Nie bylam w Polsce prawie trzy lata... Nie jestem jakos szczegolnie podekscytowana wycieczka tam, wolalabym zeby to rodzina odwiedzila mnie w USA, zwlaszcza, ze wlasnie kupilismy dom, ktorego urzadzaniem jestem bardzo podekscytowana, ale ciesze sie, ze Majk bedzie mial okazje po raz pierwszy zobaczyc kraj w ktorym sie urodzilam, a takze kraj w ktorym on sam ma korzenie. Bede starala sie pokazac mu jak najwiecej i doloze wszelkich staran, zeby spedzil tam milo czas:) Mam dlug wdziecznosci wobec niego, gdyz on pokazal mi ponad polowe Stanow:) Na szczescie Polska jest tak mala, ze mozna zrobic to szybko tam:) 
                                                                                                                                                               

On May 11th we leave for Poland for my brother's First Communion which is going to take place on May 13th. It is obvious that First Communion in Catholic Poland it is a big event that's why I could not imagine to not be there especially that I remember how big event was my First Communion... I had a lot of guests, lot of gifts, beautiful pictures and I was so touched with all of that...:) It was a communion almost like a wedding:) We fly to Poland from Minneapolis to Frankfurt, and then from Frankfurt to Warsaw. We have to wait six hours in Frankfurt for the plane to Poland! We are not planning on going to see the city. We will be patiently waiting in transit zone because of ISIS situation in Europe where innocent people do not know their day and hour... I am not extremely excited to trip to Poland. I would prefer my family to visit me here especially that we bought a new house and I am so excited for decorating it. I am happy though that Mike will have an opportunity to see a country where I was born and where he has his own roots. I will try to show him as much as I can and I will do everything so he can spend a nice time there:) I feel like I owe him this since he showed me more than half of the United States:) Thanks God Poland is small so we can do that fast there:)




Do Polski lecimy na mila uroczystosc pierwszej komunii swietej, a jednoczesnie bardzo prawdopodobne jest to, ze odbedzie sie tam tez pogrzeb mojego kochanego dziadka Henryka... Na poczatku tego roku zdiagnozowano u dziadka raka krtani w zaawansowanym stopniu... O ile na poczatku czul sie w miare dobrze, zaczal radioterapie i guz nawet troche sie zmniejszyl, tak szokiem bylo dla calej naszej rodziny jak w ostatnim tygodniu kiedy mial zaczac druga sesje radioterapii jego stan bardzo sie pogorszyl z dnia na dzien do tego stopnia, ze kiedy lekarz go zobaczyla powiedziala, ze w tym stanie nie powinni go nawet przyajc do szpitala...  Obecnie jest w stanie ciezkim, lekarze nie daja juz zadnej nadzieji... Jest to niesamowicie przykra sprawa dla calej naszej rodziny, ale wiemy, ze wszystko co moglismy zrobic zrobilismy, rak jest niezwykle okropna, nieprzywidywalna i agresywna choroba, pozostaje nam tylko o modlitwa o cud...  Na szczescie babcia trzyma sie bardzo mocno, jest bardzo silna i chwala jej za to. Ja sie ciesze, ze nie ma mnie tam obecnie i nie patrze na cierpienie mojego dziadka, z ktorym mialam bardzo dobry kontakt... Nie mam jednoczesnie poczucia, ze nie bylo mnie tam przez ostatnie trzy lata i moglam spedzic z nim wiecej czasu, bo mam wrazenie, ze ze Stanow mialam z nim lepszy kontakt, niz jego pozostale wnuczki, ktore sa na miejscu w Polsce. Rozmawialismy przez telefon po kilka razy w tygodniu, wyslalam dziadkow na weekend w SPA, wysylalam im prezenty i zapewnialam inne atrakcje... Nawet ostatnio wyslalam dziadkowi kwiaty i paczki na poprawe humoru... Chce go zapamietac w dobrej formie z dobrym poczuciem humoru, bo wiem jak ciezkie jest dla mojej mamy, czy cioci patrzenie na niego obecnie w tym stanie... Mam dni kiedy robi mi sie strasznie przykro, przypominam sobie wszystkie fajne i smieszne momenty z dziadkiem i babcia, albo dialogi moich dziadkow i strasznie chce mi sie plakac, ale probuje sobie wytlumaczyc, ze takie jest zycie... My wszyscy jestesmy tu na chwile i nikt nie zna dnia, ani godziny... 
                                                                                                                                                                 

We go to Poland for nice event of First Communion, but same time it is very likely that there will take place a funeral of my beloved grandpa Henryk... At the beginning of this year my grandpa got diagnosed with advanced larynx cancer. He was feeling relatively good at the beginning. He started a radiotherapy and tumor got even smaller, but recently it was a shock for whole our family when at the beginning of last week he was suppose to start another session of radiotherapy and his condition got so much worse that when a doctor saw him she said that they should not even admit him to hospital in this condition... He is in very bad condition right now, doctors do not give any hope... It is a horribly sad issue for whole our family, but we know that everything what we could have done was done... Cancer it is extremely terrible, unpredictable, and aggressive disease. We can only pray for miracle now... Fortunately grandma is doing pretty well. She is very strong and thanks God for that. I am glad I am not there currently and I do not see how my grandpa is suffering, especially that I had a very good contact with him... Same time I do not regret that I was not there in past three years and I did not spend more time with him because I feel like I had a better contact with him from the US than grandchildren that are there in Poland. We were talking on phone couple times a week, I sent my grandparents do SPA, I was sending them gifts and entertaining them as much as I could... Even recently I sent my grandfather flowers and donuts to make his day better... I want to remember him in good condition with great sense of humor because I know how hard it is to look at him now for my mom and aunts... I have days that I am so sad when I remind myself good days with grandfather and grandmother, my grandparents dialogues and I want to cry so much, but I try to explain to myself that this is how life works... We all are here for a moment and nobody know the day and hour... 



Koncze ten post i zabieram sie do nauki na moje egzaminy koncowe! 

Milego weekendu!

Marta  
                                                                                                                                                                 

I will be finishing this post and I start studying for my final exams!

Have a nice weekend!

Marta

Thursday, April 6, 2017

Adaptacja Rzeki/River Adaptation


Czesc!


We wtorek 4 kwietnia wzielam udzial w corocznej akcji River Adaptation (Adaptacja Rzeki) w Marshall w Minnesocie organizowanej przez Uniwersytet Poludniowo Zachodniej Minnesoty i Fabryke Przetworstwa Kukurydzy ADM. Pani profesor od Nauki o Srodowisku zaoferowala nam 10 dodatkowych punktow za pomoc w sprzataniu brzegu rzeki Redwood, ktora plynie przez Marshall. Fragment rzeki, ktory sprzatala moja grupa nie byl zbyt zasmiecony. Po sprzataniu w osrodku szkoleniowym ADM gdzie wszyscy sie zebralismy czekaly na nas hot- dogi, chipsy i napoje, czyli bardzo "po amerykansku".  I tym o to latwym sposobem zarobilam dodatkowe kredyty do oceny koncowej z Nauki o Srodowisku.

Koniec semestru zbliza sie wielkimi krokami. Szykuje mi sie bardzo pracowity weekend, poniewaz mam do przygotowania mnostwo projetktow koncowych i nauki do egzaminow koncowych, a za tydzien lecimy na Floryde, takze musze sie streszczac!

Wiosna nam sie zrobila, a jak wiosna to wiosenne porzadki... W tym tygodniu posprzatalam podworku z roznych zimowych pozostalosci, wysprzatalam garaz, wystawilam juz stolik, krzeselka i hamak na dwor oraz rowery, a w sobote pierwszy grill w tym roku:) 

Pozdrawiam!

Marta

Rok temu na blogu:



                                                                                                                                                                

Hi!

Last Tuesday, April 4th I took part in River Adaptation in Marshall, MN. This activity is organized every year by Southwest Minnesota State University and ADM corn plant. Professor of Enironmental Science offered us 10 extra credits for helping clean the shore of Redwood river which flows through Marshall. A fracture of the river that my group was cleaning was not that dirty. Hotdogs, chips, and drinks typical "American food" was waiting for us at ADM training center where we all met before cleaning the river, and after cleaning. I was able to earn extra points for my final grade from Environmental Science by this easy way.

The end of the semester is coming very fast! I am about to have a very busy weekend because I have to prepare bunch of final projects, and I have to study for final exams, and in one week we fly to Florida so I have to hurry up!

Spring came... If spring arrived, there is a need for spring cleaning... This week I cleaned the yard after winter, I cleaned garage, I took out table, chairs, hammock, and bikes, and on Saturday we have first barbecue this year:)

Regards!

Marta

One year ago on blog:



Rzeka Redwood/Redwood River


Friday, March 31, 2017

Projekt z psychologii/Psychology project


Czesc!

Dzisiejszy post poswiecilam mojemu projektowi w klinice zdrowia psychicznego, o ktorym wspominalam juz tutaj. Caly tekst, ktory tutaj przeczytacie to moj raport z projektu, ktory zlozylam doktor Christine Olson, profesor, ktora prowadzi seminarium z psychologii. Zwykle najpierw pisze posty na bloga w jezyku polskim, a potem tlumacze ten tekst na jezyk angielski. Z dzisiejszym postem bylo inaczej... Caly raport ze wzgledow oczywistych napisalam w jezyku angielskim, a na potrzebe dzisiejszego postu potem przetlumaczylam go na jezyk polski i musze przyznac, ze dziwnie to poszlo... Mam wrazenie jakbym okaleczyla troche polski, tlumaczac z angielskiego :D Ehh... kwestia wprawy pewnie, jak to ze wszystkim bywa...:) Ten post moze okazac sie naprawde przydatny dla wszystkich przyszlych psychologow, a Ci ktorzy sledza mojego bloga, zeby dowiedziec sie co u mnie slychac wlasnie maja do tego okazje...:) 

Milego czytania tego dlugiego postu!

Miedzy 6, a 10 marca 2017 roku (przerwa wiosenna) spedzilam 15 godzin w klinice Avera w Marshall w Minnesocie gdzie realizowalam projekt na seminarium z psychologii. Bralam udzial w sesjach z pacjentami, ktore prowadzila dyplomowana terapeutka Ashley Boerboom. Spedzilam 12 godzin na sesjach z pacjentami i w sumie 3 godziny na rozmowach z Ashley dotyczacych poszczegolnych przypadkow z ktorymi akurat mialysmy doczynienia, jak rowniez przeprowadzilam wywiad z Ashley scisle dotyczacy jej przygody i odczuc zwiazanych z psychologia i byciem terapeutka. To byl bardzo inspirujacy czas, kotry nauczyl mnie wiele oraz zmienil moje niektore poglady o czym zamierzam napisac w tym raporcie. Jestem wdzieczna za te szanse i wymagania seminarium z psychologii, poniewaz one poprowadzily mnie do Avery, gdzie utwierdzilam sie w przekonaniu, ze droga ktora wybralam jest wlasciwa. 
Pierwszego dnia w Averze AshleyBoerboom opowiedziala mi jej historie, jak to sie stalo, ze "wyladowala" w tym miejscu gdzie znajduje sie obecnie. Okazalo sie, ze nasze historie sa bardzo podobne. Ashley byla mezatka i miala juz dzieci kiedy studiowala. Ja jestem mezatka, nie mam jeszcze dzieci, ale planujemy je miec, dlatego wydawalo mi sie, ze musi byc to bardzo trudno miec rodzine, problemy zycia codziennego i byc jeszcze na dodatek w pelni skoncentorwanym na studiach. Ashley powiedziala mi, ze wszystko jest kwestia dobrej organizacji, motywacji oraz podoazania za swoim sercem i marzeniami. Wedlug Ashley posiadanie szczesliwej rodziny, budowanie swojej kariery i podazanie za pasja jednoczesnie jest mozliwe. Ashley skonczyla studia licenjackie, zrobila magistra, zrealizowala praktyki, zdala egzamin, dzieki ktoremu otrzymala licencje i zostala terapeutka nieustannie bedac kochajaca zona i matka. Swiadectwo Ashley bardzo zachecilo mnie do tego, zeby kontynuowac edukacje na poziomie studiow magisterskich, szczegolnie po dalszych doswiadczeniach, ktroe zdobylam podczas uczestniczenia w sesjach z Ashley i jej pacjentami. Ashley dala mi wiele rad jak dobrze organizowac czas i bardzo zarekomendowala mi studia magisterskie na uczelni Adlera, ktora z reszta ukonczyla. Na poczatku drogi edukacyjnej Ashley w szkole Adlera kadra profesorska i nie tylko poinformowala studentow, ze po ukonczeniu tych studiow beda zupelnie innymi ludzmi. Ashley powiedziala mi, ze bylo to absolutna prawda. Szkola Adlera jest bardzo duzym udogodnieniem szczegolnie dla osob takich jak Ashley i ja, ktore maja rodziny, ze wzgledu na to, ze wiekszosc zajec odbywa sie przez internet. Ashley poradzila mi, zebym podazala za glosem mojego serca, za pasja i marzeniami, a wszystko sie ulozy, co najlepiej pokazuje jej przyklad. Zaprosila mnie rowniez do dalszej kooperacji jesli zdecyduje sie na studia magisterskie i bede musiala odbyc praktyki, ale nie tylko. Ashley bardzo lubi bycie mentorem, pomaganie w zrozumieniu roznych procesow psychologicznych i doradzanie rowniez w kwestiach dostania sie na studia magisterskie, dlatego mysli o karierze w nadzorze studentow w Averze. 
Pierwszego dnia pracy z Ashley Boerboom poznalam mlodego chlopaka cierpiacego na zaburzenia lekowe i ataki paniki. Wiele objawow zaburzen lekowych z ktorymi obecnie ten mlody mezczyzna sie zmaga przypomnialo mi moje historie z zaburzeniami lekowymi. Bardzo silnie zaangazowalam sie w ten przypadek i bylam bardzo aktywna podczas tej sesji. Zadawalam wiele pytan temu chlopcu, opowiadalam mu moje historie, przezycia i dawalam mu rady jak sobie z tym problemem poradzic. Zapytalam go czy bylby zainteresowany oprocz oczywistych prob zmiany wzorow myslenia w walce z zaburzeniami lekowymi zwiekszeniem aktywnosci fizycznej przez branie udzialu w zajeciach jogi, bieganiu i innych aktywnosci fizycznych, ktore na pewno pomagaja w zmniejszeniu objawow jego przypadlosci. Proby rozwiazania problemu mlodego chlopaka i poprawienie jakosci jego zycia bylo naprawde przyjemnym dla mnie uczuciem. Mowilam do niego i probowalam roznych metod, zeby poczul sie lepiej. To jest naprawde niesamowite uczucie. Bardzo cieszylam sie tym doswiadczeniem i szansa, ktora dala nam profesor Olson, dzieki ktorej my studenci Uniwersytetu Poludniowo Zachodniej Minnesoty mozemy sie przekonac jak prawdziwa "robota" wyglada. Pierwszego dnia w klinice mialam okazje poznac rowniez osobe z ciezka depresja i osobe z zaburzeniami kompulsywnymi. Oczywiscie nie moge zdradzac zadnych wrazliwych informacji i danych, a moge jedynie dzielic sie ogolnymi informacjami dotyczacymi danego przypadku. 
Drugiego dnia w Averze poznalam kobiete z ciezka depresja, ktora zmaga sie rowniez z problemem zaleznej osobowosci. Na poczatku sesji kobieta ta byla dosc zdystansowana w stosunku do mnie. Nie byla zbyt pewna co do mnie, ale z czasem zdobylam jej zaufanie i we trzy (ja, Ashley i pacjentka) mialysmy naprawde fajna i pozytywna konwersacje. Wymienilysmy sie wieloma doswiadczeniami. Ja opowiadalam moje historie, smialysmy sie i wymienialysmy naprawde pozytywna energie w tym miejscu. Czas minal bardzo szybko i pod koniec terapii pacjentaka, ktora na poczatku byla zdystansowana w stosunku do mnie przytulila mnie, podziekowala mi za te wspaniala konwersacje i byla nawet troche smutna, kiedy dowiedziala sie, ze nie bedzie mnie na jej nastepnej sesji. 
Poznalam rowniez transseksualna kobiete, ktora kiedys byla mezczyzna. Kobieta ta podzielila sie ze mna wiedza na temat transplciowosci i wielu roznych odlamow tej egzystencji, o ktorych ja osobiscie wczesniej nie wiedzialam. Kobieta ta zmaga sie z problemem zwiazanym z wlasna identyfikacja. Mialysmy naprawde dobra konwersacje, udalo mi sie zdobyc jej zaufanie szybko. Powiedziala mi, ze bardzo mnie polubila, ze jestem bardzo slodka, uscisnela mnie i nawet zapytala mnie czy moze dodac mnie na Facebook'a. 
Trzeciego dnia naszym pierwszym pacjentem byl pastor, ktory na codzien musi radzic sobie z trojka dzieci oraz z zona, ktora ma powazne problemy osobowosciowe, ktorych nie uznaje, niszczac w ten sposob rodzine. Jest to naprawde ciezki przypadek, gdzie oprocz samego problemu dochodza rowniez wierzenia religijne.
Kolejna pacjentka tego dnia byla kobieta z powazna depresja, ktora prawie zmarla dwa razy, stracila syna, a obecnie przechodzi przez bardzo ciezki czas radzenia sobie z mezem cierpiacym na demencje starcza, ktory potrafi uczynic jej zycie codzienne pieklem w przeciagu sekundy. Zaangazowalam sie w znalezienie dla tej kobiety pomocy w postaci osoby, ktora moze jej pomoc kazdego dnia.
Trzecia pacjentka tego dnia byla kobieta z depresja, chronicznym stresem i zaburzeniami lekowymi. Kobieta ta poronila 15 lat temu i caly czas nie moze otrzasnac sie po stracie dziecka, noszac w sobie zalobe i mowiac o utraconym dziecku jakby bylo  ono wsrod zywych. Zmaga sie ona rowniez z problemami poczucia bezpieczenstwa i przynaleznosci.
Nastepna pacjentka okazala sie 26 letnia kobieta z depresja sytuacyjna, ktora jest w ciazy, wychowuje dwojke dzieci, z czego jedno dziecko jest potomkiem jej bylego chlopaka, ktory znecal sie nad nia fizycznie i pscyhicznie, dlatego od niego odeszla. Ta mloda kobieta mieszka ze swoja matka i nie ma zadnego wsparcia finansowego od swojego bylego chlopaka i ojca jej dzieci, jest wykonczona, zestresowana, pracuje w McDonaldzie, ma rowniez przeszlosc zwiazana z uzywaniem narkotykow i byla wychowywana przez samotna matke, ktora byla pieciokrotnie zamezna. Byly chlopak tej dziewczyny i ojciec jej dzieci ma bardzo barwna historie kryminalna. Ja osobiscie zaangazowalam sie w pomoc dla tej dziewczyny poprzez zrobienie rozeznania jakie programy pomocy dostraczane przez hrabstwo moga pomoc w sytuacji tej mlodej, zagubionej dziewczyny.
Ostatnia pacjentka tego dnia byla 25 latka z granicznymi zaburzeniami osobowosci o przeszlosci zwiazanej z przemoca seksualna. Dziewczyna ta zrobila naprawde duzy postep odkad zaczela terapie z Ashley. Ja mialam to szczescie, ze ta mloda kobieta polubila mnie i zaprosila mnie rowniez do wspolnych aktywnosci na moim Uniwersytecie.
Trzeciego dnia w Averze zobaczylam wiele dramatycznych sytuacji, jak rowniez wiele bolu, zalu, lez i frustracji.
Czwartego dnia poznalam 17 letnia dziewczyna, ktora obecnie mieszka z przyjaciolmi, poniewaz jej matka uzaleznila sie od srodkow przeciwbolowych i obecnie przebywa na odwyku. Dziewczyna miala problemy w szkole, ale w ostatnim czasie jej sytuacja szkolna ulegla poprawie. Nastolatka jest Afro- Amerykanka, ktora na codzien boryka sie z problemem rasizmu w jej srodowisku. Spedzilysmy troche czasu na rozmowie na temat obencnej sytuacji imigracyjnej w Stanach Zjednoczonych i rasizmu w tym kraju.
Tego samego dnia spotkalam rowniez kobiete po 30stce, ktora w 2013 roku stracila ojca, natomiast w 2015 w wypadku samochodowym zginal jej maz i ojciec jej synow w wieku ponizej 10 lat. Kobieta ta boryka sie z zaburzeniami lekowymi, ktore znacznie sie nasilaja, poniewaz rocznica smierci jej meza sie zbliza i kobieta obawia sie, ze znowu cos zlego sie wydarzy. Minie dwa lata odkad jej maz nie zyje. Historia tej kobiety bardzo przypomina mi historie mojej mamy i moja, kiedy w wieku 12 lat stracilam ojca w tragicznym wypadku. Moj tata zginal nagle, utonal w morzu kiedy bylismy na wakacjach. Bardzo utozsamiam sie z historia wyzej wspomnianej kobiety i podzielilam sie z nia moja historia. Opowiedzialam jej jak ja i moja mam radzilysmy sobie z zaloba, strata, zalem, zloscia i powrotem do normalnego zycia. Mam nadzieje, ze pomoglam jej znalezc troche nadziei, ze lepsze dni sa na jej drodze.
Konczac moj raport napisze, ze czas leci jaki szalony kiedy slucha sie ludzkich historii. Przychodzisz do biura na 8 i jestes zaskoczona, ze juz jest 5 i czas isc do domu. Bardzo podobalo mi sie sluchanie ludzkich historii, czulam sie blogoslawiona i obdarowana zaufaniem ludzi, ktorzy podzielili sie ze mna ich najwiekszymi troskami. To byla naprawde wspaniala przygoda miec mozliwosc sluchania  jak Ashley Boerboom prowadzi terapie, jak slucha swoich pacjentow, jak uwazna jest i jak delikatnie podejmuje przerozne tematy i taktyki. Nauczylam sie bardzo duzo jak psycholog powinien sie zachowywac w czasie terapii. Zauwazylam, ze jestem naprawde dobra w budowaniu relacji z ludzmi, bardzo szybko zdobywam ich zaufanie, slucham uwaznie kazdej osoby, bardzo angazuje sie w poszczegolne przypadki, probuje zrozumiec ludzi i dac im wskazowki, ktore sprawia, ze po opuszczeniu kliniki poczuja sie lepiej. Poczucie humoru jest bardzo waznym elementem w budowaniu relacji z ludzmi, naprawde pomaga. Podczas realizacji mojego projektu bylam bardzo aktywna studentka, ktora nie siedziala cicho, sluchajac pacjentow, ale rozmawialam z nimi co bylo bardzo ekscytujace. Ashley nie miala nic przeciwko temu, pacjenci rowniez, wrecz bardzo im sie to podobalo. Duzo czasu poswiecilysmy z Ashley na rozmowach o dbaniu o siebie. Terapeuta powinien opuscic klinike i zyc wlasnym zyciem, co nie jest latwe szczegolnie na poczatku kariery. W ciagu tego tygodnia w Averze przychodzilam do domu zadowolona, ale jednoczesnie emozjonalnie obciazona. Myslalam o pacjentach, ich problemach i potencjalnych opcjach rozwiazania tych problemow. To byl naprawde niesamowity czas! To doswiadczenie upewnilo mnie, ze psychologia jest wlasciwym kierunkiem. Psychologia jest kompatybilna z moimi zainteresowaniami i osobowoscia. Jestem bardzo szczesliwa, ze w koncu udala mi sie znalezc moja droge kariery, zwlaszcza, ze pierwsze studia okazaly sie niezbyt powiazane z moja osobowscia. Wielkie podziekowania dla Dr. Olson za bycie wspaniala i troskliwa Pania profesor, ktora daje nam mnostwo mozliwosci by znalezc swoja droge!

Pozdrawiam!

Marta

                                                                                                                                                                                         
Hi!

Today I wrote a post about my experience in Avera Outpatient Clinic in Marshall, MN. I mentioned about this project in here. The whole text that you will read here it is a project report which I submitted to Dr, Olson, a professor of Psychology Seminar. I usually write posts for my blog in Polish and then I translate them for English. This time I did it differently... First I obviously wrote my report in English since I study in English , and then specially for my blog I translate it into Polish, and I have to admit that it felt strange... I felt like I hurt Polish while translating from English :D It is probably all about the practice like with everything else...:) This post might be really helpful for all of future psychologists, and everybody who follow my blog just to see "how is it going" has a chance to catch up...:)

Enjoy this long post!

I spent 15 hours between March 6th, and 10th, 2017 (Spring break) at Avera Outpatient Clinic in Marshall, MN for my Applied/Supplemental Project. I was taking part in sessions provided by licensed therapist Ashley Boerboom. I spent 12 hours on patient’s sessions, and 3 hours talking with Ashley about different issues related to each case that I saw, psychological issues, and I was also interviewing her. It was very inspiring time for me that taught me a lot, and changed my view for some things what I am going to write about in this report. I am very thankful for this chance, and Psychology seminar class requirements that led me to the Avera where I made sure that I am going in right direction.
On my day first at Avera, Ashley Boerboom told me her story, how she got to the place where she is now. It turned out that our stories are very similar. Ashley was married and she was having children while being in school. I am married, I do not have children, but we plan to have children, and I thought that it is going to be very difficult have family, everyday life problems, and still be focused on college. Ashley told me that everything is a matter of good organization, great motivation, and following your heart, and dreams. She said that it is possible to have a happy family, and still build the future career, and live for passion. She finished her undergraduate school, did her master degree, internship, and become a licensed therapist, and still be a lovely mother and wife. Ashley’s testimony encouraged me a lot to continue my education in graduation school, especially after further experiences that I gained while working with Ashley, and her patients. Ashley gave me a lot of advises how to organize time. She told me many interesting things about Adler school where she graduated from. Ashley highly recommended me this school as a great place to earn higher education. She said that at the beginning of her adventure at Adler school people there told her that she is going to come out of this school as a different person, and she said that it was totally true. Adler is convenient for people who have families like Ashley and I because most of the classes students are able to have online. Ashley recommended me to follow my heart, chase my passion, and everything will fall into place as her example shows. She invited me to further cooperation with her at Avera if I decide to continue my education in graduation school, and it will come to the point of internship, but not only. Ashley likes a lot to mentor people, and help them to understand lot of psychological processes and also graduate school admission issues, that she actually thinks about becoming a student supervisor at Avera.
On day first of working with Ashley Boerboom I met a young man, a student who struggles with a very high anxiety, and panic attacks. A lot of anxiety that he is currently dealing with reminds me of my anxiety experience. I got so involved in his case, and I was very active during this session. I was asking him questions, telling him my stories, my experience, and advises for him. I asked him if he would be interesting despite of the fact of changing his thought patterns in decreasing his anxiety by attending yoga classes, running, doing some sport since it can really help in anxiety issue. It was so fun, and it was feeling so good to me trying to figure out what can be best solution for this young man to straight his life up. I was talking to him, and I was trying to make him feel better. It is an amazing feeling. I was enjoying it a lot, and I thought that it is great that Professor Olson gives us, students of SMSU opportunity to do a project like that, because it is very helpful to understand how the real job looks like. On day first I also listened to the person with severe depression, and a person with compulsive disorders. I obviously can’t share any sensitive information about the patients, only general case information.
On day second I met a lady with severe depression. She also has a dependent personality. At the beginning of the session she was so distanced toward me. She was not feel sure about me, but when time was going on I gained her trust, and we all three (me, Ashley, and the patient) had wonderful, and very positive conversation. We exchanged many experienced. I was telling my stories, we were laughing, and exchanging a very positive energy in this office. Time has passed so fast, and at the end of the session the lady (patient) kindly hugged me, thanked me for the wonderful conversation, and she was even a little bit sad that I was not going to be on her next session.
I also met a transsexual woman who used to be a man. She shared with me some information about transgender people, and other kind of people that are part of transgender, and I was not aware of before. This lady has a self-defining problem. We also had a good conversation, and I gained her trust fast. She said that she likes me a lot, that I am a sweet girl, she hugged me, and she even asked me if she can add me on Facebook.
On day third our first patient was a pastor who deals on daily basis with three children, and depressed wife with personality problems, but she does not want to admit, that she has a problem, and she destroys family. It is a very difficult case where we also have religion, and beliefs involved.
Another patient on this day was a woman with severe depression who died almost twice, lost her son, and she currently is dealing with older husband who has a dementia, and he is turning her everyday life into a hell. I got involved in helping her to find an assistant who can make her life easier on daily basis.
The third patient on this day was a woman with depression, stress, and a lot of anxiety. She did miscarriage 15 years ago, and she still carries the grief. She talks about this baby as he was living here, and now. This lady has also a security, and belongings problems.
The next patient was a 26 years old woman with situational depression. She is pregnant, raising two kids, and one of the kid is a child of her ex- boyfriend who did beat her up so she left. She lives with her mother, and have no financial support from ex- boyfriend, and the father of her children. She is stressed, exhausted, and working at McDonald’s. This woman has also a drug background, and an experience of being raised by single mother who was married five times. 26 years old woman ex- boyfriend has a “pretty good” jail history. I got involved in her case by doing research on different programs provided by Southwest Minnesota Health and Human Services.
The last patient this day was a 25 years old girl with borderline personality with sexual abuse background. She made a huge progress during the therapy with Ashley. She liked me, and she introduced me to some activities that she does at SMSU.
On day third at Avera I heard a lot of dramatic stories, I saw a lot of pain, grief, tears, and frustration.
I met a 17 years old girl on day forth. This girl lives with her friends, because her mother was drug addicted (pain killers), and she currently is going through the treatment. Girl used to have problems at school, but she improved. She is African- American, and the racism that she does experience on daily basis bothers her a lot. We spent some time talking about current immigration, and racism issue in the United States.
On day forth I met also a lady in her 30s who lost her father in 2013, and in 2015 she lost her husband, and father of her two sons that are under the age of 10. She has so much anxiety, she thinks that something bad might happen since another anniversary of her husband is coming. It is going to be two years since she lost him. He died in car accident. Her story reminded me a lot of my mother, and mine story when we lost my father when I was only 12 years old. My father died suddenly, he drowned in the sea when we were on vacation. I identify with this lady a lot. I shared with her my story. I told her how my mother, and I were dealing with grief, loss, anger, and coming back to normal life. I hope it gave her a little bit of hope that better days are on her way to come.
To conclude, time just flies when you listen people stories. You come to the office, at 8 am, and you are surprised, that it is already 5 pm, and time to go home. I loved to hear people stories, I felt so gifted, and blessed, that they let me, and trusted me to share with me their struggles. It was wonderful to be able to listen how Ashley Boerboom talk to people, how delicate she is, and how careful she is. It showed me a lot how the therapist should act in this whole process. I noticed that I am really good in building relationships with people. I gain their trust very fast. I listen very carefully to every person. I am getting very involved in every session, and sometimes I was even sorry that we were running out of time. I try to understand people and guide them the way that after they leave the office they can feel better. I noticed that sense of humor that I was using while sessions really helped me to build this good relationship with patients. I was a very active student. I was not only quietly listening to patients, but I was also talking to them what was very exciting. Ashley did not have anything against it, and patients too. They were actually very happy. Ashley, and I were talking a lot about self- care while you are being a therapist. You need to be able to leave the office, and live your own life which is not an easy thing especially at the beginning of the career. I was coming back home during this week, and I was happy, but also emotionally burden. I was thinking about patients that I met problems, and solutions for that. I had a great time at Avera! This experience re- insured me that psychology it is a right direction. It is very compatible with my personality, and interests, and I am happy that I finally found it even though my first college experience was not quite in my interests. Huge thanks to Dr. Olson for being such a wonderful, and thoughtful professor, and giving us the opportunity to find ourselves!

Regards!

Marta