Showing posts with label cats. Show all posts
Showing posts with label cats. Show all posts

Thursday, January 4, 2018

Nowy rok, nowy poczatek.../New Year and new beginnings


Czesc!

Jak to sie mowi swieta, swieta i po swietach... Czas tak szybko leci... a tu znowu szkola dla mnie sie zaczyna... W tym semestrze zmierze sie z zupelnie nowym doswiadczeniem, a mianowice wszystkie zajecia bede miala przez internet. Zapisalam sie na cztery kursy, warte w sumie 12 kredytow. Bede pracowac nad nastepujacymi przedmiotami: Statystyka dla nauk behawioralnych, Psychologia rozwojowa, Muzyka popularna i Pamiec w umysle i kulturze. Oczywiscie dalej ucze sie na Uniwersytecie Poludniowo Zachodniej Minnesoty. Wiele studentow, szczegolnie tych ktorzy pracuja lub maja juz rodziny chwali sobie mozliwosc zajec online, dlatego ja postanowilam tez sprobowac w tym semestrze robiac sobie przerwe od wycieczek na kampus... Zajecia zaczynaja sie 8 stycznia, czyli juz w najblizszy poniedzialek... Na naszej szkolnej platformie D2L zostana objasnione wszystkie zasady nauki przez internet. Jestem bardzo ciekawa jak to bedzie! Na pewno podziele sie z Wami wrazeniami! A tymczasem tzymajcie za mnie kciuki!

Zapomnialam Wam wspomniec w ostatnim poscie gdzie zdawalam relacje ze swiat o przygodzie naszego kota...

Oddelegowalismy kota do naszego kolegi, ktory z reszta sam zaoferowal nam opieke nad Slawomisia. W drodze do New Jersey zadzwonil do nas wlasnie ten kolega z informacja, ze cos zlego dzieje sie z kotem... Kot niesamowice miauczy i krwawi z szyji, a na dodatek tego wszystkiego cala ta wydzielina okropnie smierdzi, ze nie da sie wytrzymac! Bylismy w szoku, poniewaz odstawilismy w pelni zdrowego kota i nagle taka niespodzianka... Nie mielismy pojecia co moglo sie stac zwlaszcza, ze przez ostanie dwa tygodnie przed naszym wyjazdem kot w ogole nie wychodzil z domu... Poprosilismy naszego kolege, aby zabral kota do weterynarza. Weterynarz po zbadaniu kota poinformowala nas, ze najprawdopodobniej kot zostal ugryziony przez innego kota co moglo sie stac duzo wczesniej... Koty maja bardzo male i ostre zeby... Rany zadane przez kota kotu bardzo szybko sie goja, sa czasem niezauwazalne, ale bakterie zostaja w srodku i wiadomo co robia... Nic dobrego, a przynosza tylko szkody w postaci np. zakazenia. Najprawdopodobniej nasz kot zostal wlasnie ugryziony, do srodka wdalo sie zakazenie, ktore akurat peklo kiedy my wyjechalismy na swieta i stad pojawilo sie to krwawienie i okropny smrod... Wszystko moze sie zgadzac, poniewaz my rzeczywiscie zauwazylismy obcego kota odwiedzajacego naszego podworko. Slawomisia dostala antybiotyk, krwotok zostal zatamowany i kot czuje sie juz duzo lepiej. 

Milego dnia!

Marta

Rok temu na blogu:

Drogowka

Pierwsze wrazenia ze studiow

                                                                                                                                                                

Hi!

Christmas is over...:) Time flies... and school begins again for me... This semester I am going to challenge a totally new experience which are online classes. I registered for four courses this semester and they are worth 12 credits. I will be working on Statistics for behavioral science, Developmental psychology, Popular music, and Memory in mind and culture. Of course nothing change and I still study at Southwest Minnesota State University. A lot of students especially people who work or already have family like online classes, that's why I decided to try it out this semester and give myself some break from driving to the campus... Classes start on January 8th which is this upcoming Monday... All of the rules related to online studying will be posted next week on our D2L platform. I am looking forward to that! I will make sure to share my experience with you! Today just wish me luck! 

Last time I forgot to mention in Christmas post about our cat accident... 

We gave our cat for Christmas to one of our friend... He offered us that he could stay with cat so we decided to take his offer. On way to New Jersey our friend called us that something wrong is going on with cat... Cat is horribly meowing, bleeding from her neck and on top of that this discharge stinks! We were very shocked because we gave him a cat that was healthy and now this kind of surprise... We had no idea what could happen especially that before we left cat did not leave the house for two weeks... We asked our friend to take cat to the vet. Doctor after medical exam said that probably our cat got bitten by another cat and it could happen long time ago... Cats have very small and sharp teeth... Cat's wounds heal very fast. Sometimes you will not even notice that your cat got bitten, but bacteria stays inside and it doesn't do anything good... Bacteria usually causes bad infection and this is what probably happened to our cat. Infection broke when we left for Christmas, and that was a source of bleeding and horrible smell... This hypothesis can be right because we noticed that another cat was visiting our yard. Slawomisia got an antibiotic, they stopped bleeding and she seems to be much better now than before. 

Have a nice day!

Marta

One year ago on blog:

Traffic Department

First impressions of college

Saturday, September 30, 2017

Hotel dla psow/Dog Hotel


Czesc!

Za tydzien w piatek lece do Houston w Teksasie gdzie obecnie moj maz pracuje dla FEMA. Od 9 do 13 pazdziernika mam jesienna przerwe w szkole dlatego caly ten czas spedze wlasnie w Teksasie z moim mezem, odpoczywajac i na pewno troche sie uczac i przygotowujac do szkoly, gdyz tam jest intensywnie w tym semestrze. Moj maz mieszka w hotelu w scislym centrum Houston gdzie nie akceptuja zwierzat, a poza tym ja lece tam samolotem, a przewozenie zwierzat w samolocie jesli nie sa to male zwierzatka moze byc bardzo niebezpieczne ze wzgledu na to, ze sa one przewozone z towarem gdzie temperatura drastycznie spada podczas lotu... Za bardzo kochamy naszego psa, zeby ja na to narazac, niby nie jest to dlugi lot, ale nie czujemy, ze do konca mozemy zaufac tej metodzie... Kiedy podrozowalismy samochodem Sirena zawsze jezdzila z nami i w zasadzie ten pies zwiedzil wiecej USA niz nie jeden obywatel tego kraju. Ona byla po prostu wszedzie od Poludnia az po Polnoc i wybrzeza. Teraz pojawil sie problem, poniewaz mieszkamy prawie 15 minut od miasta i nie za bardzo jest komu nam zostac ze zwierzetami... Nie chcemy rowniez "wpakowac" komus psa do domu na dodatkowy obowiazek, dlatego zaczelismy sie zastanawiac co zrobimy z Sirena kiedy ja polece do Teksasu... Kiedy myslimy o tych wszystkich hotelach dla psow to po prostu przechodza nam ciarki. Psy maja uczucia i co one musza czuc pozostajac w klatce... Nasz pies nie jest do tego przyzwyczajony w ogole... My ja bardzo dobrze traktujemy serwujac jej dobre jedzenie, kapiac ja, perfumujac, dbajac o sprawy medyczne, bawiac sie z nia, chodzac na spacery, zabierajac ja tam gdzie mozemy... Sirena ma swoje poslanie w naszej sypialni, obecnie spi z mojej strony lozka od kiedy maz jest w Teksasie, a takze ma swoja kanape w salonie. I jak tu z takiego zycia trafic nagle do schroniska/hotelu? To po prostu koszmar dla psa. Dzisiaj postanowilam udac sie do dwoch miejsc (wiecej nie ma) w Marshall, zeby sprawdzic jak taki hotel dokladnie wyglada, poniewaz ja nigdy tego nie widzialam tylko slyszalam same nieciekawe rzeczy na ten temat... Pierwsze miejsce do ktorego sie udalam okazalo sie, ze jest prowadzone przez kobiete, ktora znam z kosciola i nawet bylysmy razem na weekendowych rekolekcjach z tego kosciola. Bardzo mila Pani, ale jej psi hotel wygladal bardzo przecietnie... Wygladalo to wszystko jak typowe schronisko dla zwierzat. Nie zabrala mnie na wycieczke po tym miejscu, poniewaz domyslam sie, ze nie bylo co tam pokazywac... Koszt za dobe w tym miejscu to $18, mozna przywiezc swoje jedzenie i oczywiscie trzeba miec wszystkie aktualne zastrzyki w tym szczepionke na grype. Po odwiedzeniu tego miejsca udalam sie do nastepnego psiego hotelu i tutaj doznalam mega pozytywnego szoku... Od razu zaznaczam, ze doba tam kosztuje $27.5, ale roznica jest ogromna... Bardzo mila wlascicielka zaprosila mnie na wycieczke po obiekcie... Pierwsza rzecz kiedy tam weszlam to zapach, piekny zapach, brak smrodu z powdu duzej ilosci psow w jednym miejscu... Bardzo czyste i pachnace miejsce.. Kuchnia do przygotowywania posilkow, dwa pokoje dla psow i jedno wieksze pomieszczenie gdzie mieszka wiekszosc psow.... W pomieszczeniu tym znajduja sie boksy dla kazdego pieska, ale nie jest to do konca klatka, jest to kojec z bramka, milymi poslaniami, zabawkami i miskami z woda jedzeniem w srodku. Wszystko jest bardzo czyste i pachnace! Kobieta powiedziala mi, ze boksy sa sprzatane dwa razy dziennie kiedy psy bawia sie na zewnatrz. Wlascielka zna imiona wszystkich psow i ich wszelkie przyzwyczajenia, rytm dnia, leki ktore musza brac... Jesli pojawiaja sie nowe zwierzeta dla pracownikow hotelu na scianie wisi specjalna tablica z imionami psow i wszelkimi informacjami potrzebnymi do dobrej opieki nad nimi. Caly czas w hotelu gdzie przebywaja psy gra delikatna muzyka, swiatla sa regulowane w zaleznosci od pory dnia i tego czy zwierzeta akurat maja drzemke... Okolo 7 rano wszystkie zwierzeta sa wypuszczane na dwor na bardzo przyjemne, zielone, czyste podworko, gdzie zalatwiaja swoje potrzeby fizjologiczne, wszystko jest oczywiscie na biezaco sprzatane, potem psy wracaja na sniadanie i po sniadaniu wychodza na dwor az na trzy godziny gdzie wszystkie razem sie bawia i maja osobe lub osoby, ktore nad nimi czuwaja i bawia sie z nimi! Psy wracaja do srodka okolo poludnia na drzemke, niektore jedza tez lunch, po drzemce wszystkie psy znowu wracaja na podworku na kolejne trzy godziny, w sumie spedzaja okolo szesciu godzin na powietrzu! W przypadku naszego psa to duzo wiecej niz we wlasnym domu! Po kolejnych harcach na dworzu psy wracaja do srodka gdzie jedza obiad, okolo godziny 7 wieczorem zalatwiana jest ostatnia dzienna toaleta i psy ida spac. Jesli jest brzydka pogoda to w srodku budynku znajduje sie duza sala zabaw z wieloma zabawkami, gdzie psy rowniez spedzaja czas. Ja jak tam dzisiaj weszlam to czulam sie po prostu jak w przedszkolu... Niesamowity rytm dnia, czysto, pachnaco, psy maja wiele atrakcji i przede wszystkim sa szczesliwe! Kiedy weszlam na to podworku dzisiaj, wszystkie psy biegaja, bawia sie, zaczely na mnie skakac, wygladaja na naprawde zadowolone! Niektorzy przywoza swoje czworonogi tam po to, by sie tylko pobawily i milo spedzily czas, a potem zabieraja je do domu... Wlascielka powiedziala mi, ze zazwyczaj kiedy psy wracaja do swoich domow to spia przez dwa dni bo sa tak zmeczone zabawa i harcami z innymi kolegami w hotelu... To bylo niesamowite, ze zadne psy tam sie nie gryzly, wszystkim odpowiada towarzystwo! Podobno nie zawsze sie tak dzieje, ale jest mozliwosc odseparowania tych psow, ktore maja mocniejsze charaktery na sasiednie podworko... Psy maja nawet trampoliny, a w lato baseny do zabawy w wodzie! To bylo niezwykle mile doswiadczenie dla mnie, bylam pod ogromnym wrazeniem tego miejsca i takiej opieki! Wlascicielka powiedziala mi, ze otworzyla to miejsce, poniewaz sama niejednokrotnie byla zmuszona zostawic swojego psa w miejscach, ktore nie do konca jej odpowidaly, dlatego postanowila stworzyc miejsce z jej marzen, ktore jest perfekcyjne dla czworonogow... Panstwo jada na wakacje wiec niech pies tez cos ma od zycia. Poczulam ulge, poniewaz wiem, ze moge zaufac tym ludziom i wiem, ze Sirena prawdopodobnie nie bedzie miala czasu myslec o tym, ze nas kolo niej nie ma... Sprawdzilam rowniez opinie o tym miejscu i nie ma negatywnych opinii, ludzie sa bardzo zadowoleni. Pies oczywiscie musi miec aktualne szczepienia i rekomendacje sa takie, zeby przyniesc jedzenie z domu, poniewaz psy sa juz przyzwyczajone do swoich posilkow, a nie chcemy zeby mialy chory zoladek... Opowiedzialam o moich wrazeniach Majkowi, dlaego dezycja podjelismy blyskawicznie! To wlasnie tam Sirena spedzi tydzien. W przyszlym tygodniu wybiore sie tez z nia na adaptacje do tego hotelu, zeby poznala osoby, ktore beda sie nia opiekowaly, zeby wiedziala, ze ja tam jestem i jest to dobre i bezpieczne miejsce. Z kotem bedzie troche latwiej, poniewaz "koty chodza sowimi sciezkami"... i tak jest w przypadku naszego kota... Na pewno bardzo nas kocha, bo jest z nami juz prawie trzy lata i lubi kiedy ja do niej mowie, reaguje kiedy do niej mowie, wie ze zawsze dostanie od nas dobre jedzenie, poslanie, zabawki, ktorymi i tak sie nie bawi, ale jak ma ochote isc bawic sie w polu kukurydzy, ktore znajduje sie niedaleko domu to nikogo nie pyta o zdanie...:) Jest caly czas cieplo, kot ma poslanie w szopce na podworku, ma tam tez jedzenie, ktore bedzie mu dostarczal sasiad, takze mysle, ze poradzi sobie swietnie:) Nasz drugi kot, ktory mial wirusa lukimii zmarl w maju kiedy bylismy w Polsce... Kolega, ktory sie nim opiekowala wypuscil go na dwor, kot wdal sie w bojke przed ktora tak probowalismy go chronic trzymajac go caly czas w domu i zmarl... To byl kot z charakterem, dziki, troche denerwujacy, totalne przeciwienstwo tego slodziaka, ktory z nami caly czas jest...

Tutaj podaje strone na ktorej mozecie poczytac informacje i obejrzec zdjecia z psiego hotelu w Marshall w Minnesocie: THE DOG HOUSE MARSHALL, MN

I to by bylo na tyle dzis! 

Jak widzicie istnieja fajne miejsca, gdzie ze spokojem mozna zostawic swoje zwierzatko!

Pozdrawiam!

Marta
                                                                                                                                                                 

Hi!

In a week from now I fly to Houston, TX where my husband is currently working for FEMA. I have a fall break between October 9th and 13th and I am going to spend this time relaxing with my husband, but I am also going to study and getting ready for school since this semester is really intense. My husband lives in the hotel in downtown of Houston where they don't accept pets. I also fly to Houston and having not small animals on the plane is not very safe, because they put them in the cargo where temperature drops so much during the flight... We love our dog too much to put her in any dangerous situation. It is not a long flight, but still we don't entirely trust this method... Sirena was always traveling with us when we were driving. This dog saw probably more of the United States than the average citizen of this country. She was everywhere from South to North including coasts. Now we got some problem because we live almost 15 minutes out of town and we do not have anybody to stay with animals when we are gone... We do not want to put dog to somebody's house and make an additional duty to take care of... that's why we started thinking what are we going to do with Sirena when I will go to Texas... When we think about all of this dog hotels and dog shelters we get chills on the skin... Dogs have feelings and I do not know what they have to feel when they are left in this wired cage... Our dog is not used to it... We treat her very well. We feed her with good food, we bath her, we perfume her, we take care of all her medical issues, we play with her, we go for walks and we take her everywhere when it is possible... Sirena has her own bed in our bedroom, now when my husband is in Texas she sleeps on my side of the bed, and she has her own couch in living room. So how can she go to the dog hotel from this kind of life? It must be a nightmare for a dog. Today I decided to check two places in Marshall (that's all what we have here) and see how exactly this shelters for dogs look like since I have never seen them, and I only heard not very good opinions about it... The first place where I went is owned by a woman that I know from the church and I even was with her on women's retreat last year. She is a very nice lady, but her dog shelter is very average. She did not take me for a tour around around this place because I imagine there was really nothing to show... The cost for a day is $18. You can bring food and dog has to have all vaccines including a flu shot. I went to the other place and I was positively shocked... I will mention right a way that the cost in the other hotel is $27.50, but you can see a huge difference...  A very nice owner took me for a tour around the facility... The first thing that I noticed there was a smell, very nice small and lack of odor caused by many dogs being in one place... Very nice and smelly place... They have kitchen to prepare food, two rooms and one bigger room where most of dogs live... In this big room they have accommodation/space for every dog, but it doesn't look like a typical wired cage, it is more like a space with security gate, something like for little kids... Dogs have there nice beds, toys, food and water. Everything is really clean and smells nice! Woman told me that they clean the space where dogs live twice a day when dogs play outside. The owner knows all dogs names, their life style, medications and other important things... There is a board on the wall for workers of this place and when new animals come to the hotel they put on this board the names of dogs and all of the information needed to take good care of them. Delicate music is played there all the time, lights are regulated during the day so it can help dogs for example to take a nap... Around 7 o clock in the morning all animals go outside for bathroom... Yard is fenced, clean and really nice... Of course they systematically clean this after dogs do bathroom. After bathroom everybody comes back for breakfast, then they go outside to play for three hours. They come back lunch time to take a nap and some of them also eat lunch. They go back to play after nap. They spend around six hours playing outside! It is a lot, our dog does not spend that much time outside daily. They come back for dinner around 6, and around 7 they go for last bathroom and they go to sleep. If the weather is bad, there is a big playing room inside of the building and they have a lot of toys. I felt like in kindergarten when I entered this place today... Amazing day schedule, very clean and smelly and what is the most important all dogs are very happy! I went to this yard today where all dogs play, they jumped on me and they all seemed to be very happy! Some people bring their dogs there just so they can play and then they take them back home... The owner told me that usually when dog come back to their houses they sleep for two days because they are so tired after playing with other dogs in hotel... It was amazing that all of these dogs were not fighting! They all get along pretty well! I heard that it's not always like this, but dogs that have stronger characters can be separated to the another yard which is right next to the one where most of dogs play... Dogs even have trampolines and pools in summer time! It was a very nice experience for me and I was very impressed how this place looks like and how they take care of animals there... The owner told me that she opened this place because in the past she was also forced sometimes to leave her dog in the shelter and she did not like those places so she wanted to create her dream and perfect place where all furry friends can be happy... Parents go for vacation so animals also need something good from life. I felt relief because I know that I can trust these people and I know that probably Sirena will not have time there to think that we are not with her... I also checked opinions about this place and I did not find anything negative, people are happy to leave there animals there. I told Mike about my impressions and we suddenly made decision! That is going to be a place where Sirena will spend a week. I am also going to go with her for adaptation next week so she can get to know this place and people that will be taking care of her. She needs to know that I am there and she is safe and this place is also nice and safe. It is going to be much easier with cat because "cats they walk their own paths"... and that is how it works with our cat... She for sure loves us. She is with us almost three years. She likes when I talk to her, she reacts and she knows that she will always get from us good food, bed and toys that she never plays with, but when she wants to go and play in the corn field next to the house she is not going to ask anybody for permission...:) It is still warm here and our cat has a bed in the shed. She also has food there and neighbor is going to deliver this to her when I am gone so I think that she will be fine:) The other cat that had a leukemia virus died in May when we were in Poland... Our friend who was taking care of our animals accidentally let this cat out and we were keeping him in the house because we did not want him to get into a fight, but he unfortunately did it and he passed away... It was a wild cat. He was a little bit annoying and he was a total opposite to this sweet one that is still with us... 

Here is the website that you can look up, and see information and photos from dog hotel in Marshall, MN: THE DOG HOUSE MARSHALL, MN

That's all for today!

As you see it is possible to find a good place where you can leave your animal and you do not have to stress out about it! 

Regards!

Marta

Sunday, December 4, 2016

Randka, Wirus Jeronima i Boze Narodzenie nadchodzi!/Date, Jeronimo's virus and Christmas is coming!

Witajcie w Grudniu, swiatecznym miesiacu!


Bardzo lubie swieta Bozego Narodzenia, dlatego co rok juz duzo wczesniej sie do nich przygotowuje, np. ubierajac choinke. po to zeby sie nia jak najdluzej nacieszyc...:) W piatek pojechalam do supermarketu Hy-Vee, gdzie kupilam choinke, ktora dzisiaj ubralam w sobote. Udekorowane drzewko mozecie zobaczyc na zdjeciu ponizej. W piatek wybralismy sie z moim mezem na randke i towarzyszyly nam takie emocje, jakbysmy sie dopiero poznali :D Nie zrobilismy nic specjalnego oprocz "latania" po miejscowych barach i pubach, gdzie ja saczylam czerwone winko, Majk Irish Car Bomb, o ktorym wspominalam juz tutaj i mielismy jakas dziwna faze na kupowanie obcym ludziom, siedzacym przy barze drinkow, wymyslalismy sobie historie dlaczego powinnismy komus kupic drinka :D Oczywiscie byly rowniez tance, wywijance :D Generalnie bylo smiesznie i fajnie :) W sobote rano bylo juz mniej wesolo, poniewaz rano pojechalam z Jeronimem do weterynarza na wizyte kontrolna. Jego oko wyglada juz duzo lepiej, pani doktor zalecila kontynowanie podawania mu lekow i zalecila dac mu jeszcze troche czasu na calkowite wyleczenie. Przy okazji wykonala Jeronimowi badanie krwi, z ktorego wyszlo, ze jest zakazony wirusem bialaczki... Bialaczka tak samo jak u ludzi, tak samo u kotow jest bardzo powazna choroba. W przypadku kotow jest to nieuleczalna choroba, ktora dramatycznie skraca ich zycie. W przyszlym tygodniu krew Jeronima zostanie wyslana do laboraturoium, zeby potwierdzic to co pokazal 10 minutowy test przeprowadzony  w gabinecie weterynaryjnym. Mam ogromna nadzieje, ze Jeronimo bedzie szczesciarzem i ten wirus jeszcze sie u niego nie uaktywnil i w ogole sie nie uaktywni, bo na razie nie ma zadnych objawow tego strasznego nowotworu, jak np. brak apetytu, odwodnienie, apatia, czy wychudzenie. Najwazniejszym zrodlem zakazenia wirusem bialaczki jest slina, ale moze to byc tez: mocz, kal, mleko i inne wydzieliny. Wirus ten bardzo sprawnie rozprzestrzenia sie u kotow podczas wspolnej zabawy, czy walki, korzystania z tych samych misek lub kuwetek. Zakazeniu ulegaja najczesniej male kocieta. Mozna zapobiec zakazaniu wirusem bialaczki przez kota, po prostu szczepiac go w momencie, kiedy jest maly i w pelni zdrowy. Ja nie mialam o tym pojecia wczesniej, nikt nas o tym nie poinformowal, koty mialy podstawowe szczepienia i bardzo zaluje, ze nie moglam zapobiec temu z powodu mojej niewiedzy. Choroba ta nie przenosi sie na ludzi ani na inne zwierzeta, dotyczy ona tylko kotow. W chwili obecnej Jeronimo bedzie tylko i wylacznie domowym kotkiem, absolutnie nie moze wychodzic na dwor, zeby nie dostac przypadkiem jakiejs infekcji, ale tez ze wzgledu na to, ze nie moze rozprzestrzeniac tego wirusa w miescie, kiedy ma stycznosc z innymi kotami... W chwili obecnej dobrze je, pilnuje, zeby duzo pil, spi w salonie na swoim poslanku, a my musimy poddac drugiego kota badaniu krwi... Obawiam sie, ze niestety moze on byc takze nosicielem wirusa bialaczki ze wzgledu na obcowanie z jego bratem, jesli natomiast okaze sie, ze nie jest to natychmiast go zaszczepimy. Goraca zachecam Was do szczepienia Waszych kociakow kiedy sa jeszcze bardzo male, bo potem moze byc za pozno, tak jak w naszym przypadku i bardzo szkoda takiego niewinnego zwierzecia! 

Milego tygodnia!

Pozdrawiam Was!

Marta


                                                                                                                                                                

Hello Everyone in December, Christmas month!

I like Christmas a lot that's why every year I am getting ready for this holiday much earlier for example: decorating the Christmas tree so I can enjoy it for a longer time...:) I went to the supermarket, Hy-Vee, on Friday where I bought a Christmas tree which I decorated on Saturday. The decorated Christmas tree you can see on the picture below. We went for a date with my husband on Friday and we felt so nice emotions like we just met :D We did not do anything special, just going  to local bars and pub where I was drinking my favorite red wine and Mike was drinking an IRISH CAR BOMB, which I mentioned here before. We had such a strange stage this evening that we were buying drinks people who were sitting at the bar. We were making stories why we should buy some person a drink :D We were of course dancing! It was a fun night! :) It was less funny on Saturday morning when I went with Jeronimo for check up on his eye. Jeronimo's eye got better, doctor recommended to continue his medications and give him some more time for healing. They have done on Jeronimo also a blood test which showed us that Jeronimo has a leukemia virus... Leukemia same as for humans same for cats is a very serious disease...  Basically it is incurable diseases for cats and it dramatically cuts their life. Next week Jeronimo's blood is going to be sent to laboratory to confirm this what showed us 10 minute test did at veterinary office. I really hope that Jeronimo is a lucky guy and this horrible virus did not activate yet at his body and it will not activate at all, because for now he does not have any symptoms of this bad cancer such as: lack of appetite, dehydration, apathy, or loss of weight. The most important source of leukemia virus is saliva, but it can also be urine, stool, milk, and other secretions. This virus spreads out very easily on cats for example while playing together, fighting, using same bowl, or litter box. Kittens are in the most popular group to get a leukemia virus. We can easily prevent our cats from getting a leukemia virus by vaccinating them when they are little kittens. I had no idea about that before, nobody informed us, our cats had just basic vaccinations. I regret this so much that because of lack of my knowledge, I could not prevent my cat from this virus. Leukemia virus does not spread on humans and other animals, it is also a cat disease. Jeronimo now is a house cat, he absolutely can not leave the house, so he will not get any more infections and he will not be spreading the virus in town when he interacts with other cats... He eats well, I make sure that he drinks a lot, he sleeps on his place in living room, and we have to do a blood test on our other cat... I am so worry that unfortunately the other kitty can also be a leukemia virus positive since he hangs out with his brother, however if it will turn that he is not infected we will immediately vaccinate him. I highly recommend you all to vaccinate your cats when they are very small, because later it can be too late as in our case and it is really bad for this innocent animal! 

Have a good week!

Regards!

Marta 

One year ago on blog:




Bezdzietne malzenstwo idzie na randke 😆💘

Married with no children going for a date 😆💘


Majk i jego IRISH CAR BOMB.

Mike is drinking IRISH CAR BOMB.

 A to nasza choinka 😃

Our Christmas tree 😃


Wednesday, November 30, 2016

Chory Jeronimo/Sick Jeronimo

Czesc!

Nasz kotek Jeronimo ma infekcje oka... Nic to dziwnego zwlaszcza, ze Jeronimo to wcielony szatan, niczego sie nie boi, sama widzialam jak zaczepia i wszczyna walki z kotami dwa razy wiekszymi niz on, generalnie ciagle jest poturbowany i co sie podleczy to znowu jest to samo... Ostatnio jednak zaszyl sie w piwnicy ze spuchnietym okiem, w ogole nie chcial opuszczac tej piwnicy i przesypial cale dnie, w ogole nie bedac zainteresowanym wyjsciem na dwor, co jest bardzo dziwnym sygnalem z jego strony... Zaczelismy mu przemywac to oko, ale wygladalo to tak nieciekawie, ze od razu spakowalismy go do jego "pudelka TAXI" i zawiezlismy go do Evans Family Pet Care. Okazalo sie, ze ma podwyzszona temperature, jest nieco odwodniony i ma infekcje oka. Dostal kroplowke, antybiotyk i masc z antybiotykiem do oka. W drodze do weterynarza byl tak zestresowany, ze zrobil sobie z "PET TAXI" toalete (siusiu i kupa). W samochodzie tak smierdzialo, ze prowadzilam samochod z wystawiona przez szybe glowa. Weterynarze naprawde maja jakas niezwykla magie w sobie, bo Jeronimo w ogole sie nie wyrywal kiedy Pani doktor Brenda przeprowadzala na nim badanie i wbijala mu igle. Na poczatku mielismy problem z podawaniem mu lekow w domu, poniewaz sie wyrywal, ale potem opracowalismy specjalna taktyke i aplikowanie lekow Jeremciowi idzie jak po masle. Na szczescie dostaje antybiotyk w plynie. Czuje sie juz lepiej, pije duzo wody i codziennie zjada puszke jakiejs rybki, duzo spi i juz otwiera chore oko, poza tym musimy uwazac wychodzac z domu, bo wyrywa sie na dwor i generalnie stal sie duzo bardziej aktywny odkad lepiej sie poczul, wizyte kontrolna mamy w najblizsza sobote. Nasze koty nie sa wykastrowane. W domu zachowuja sie bezproblemowo, grzecznie spia, wiedza gdzie maja kuwetki i jedzenie. Odpukac nie zdarzylo nam sie, zeby "podsikiwaly" katy, czy tez robily jeszcze gorsze rzeczy. Ostatnio zamieszkuja tylko dol domu, na gore nawet sie nie wybieraja, w sumie to dobrze, bo na gorze mamy wykladziny, a na dole drewniane podlogi i plytki. Nasze koty teraz ze wzgledu na zimna pore roku spedzaja wieksza ilosc czasu w domu, ale w lato cale dnie hasaja na zewnatrz, wiedza gdzie jest ich dom, ich pies, ich jedzenie i rodzina:) Zawsze wracaja:) Wiem, ze ze wzgledow prokreacyjnych powinnismy je wykastrowac, chociaz moj maz nie chce pozbawiac ich plci:) Ja myslalam, ze jesli je wykastrujemy to np. Jeronimo przestanie wdawac sie w bojki z innymi kotami, jednak Pani weterynarz powiedziala mi, ze owszem tak sie moze stac, ale wcale niekoniecznie... Moze stac sie spokojniejszy i mniej zainteresowany agresywnymi kontaktami z innymi kotami, ale jest wiele przypadkow, kiedy tak sie wcale nie dzieje... Mysle, ze pewnie w koncu kiedys je wykastrujemy... Kiedy Jeronimo wydobrzeje musimy go poddac testowi na obecnosc wirusa FIV, odpowiednika ludzkiego wirusa HIV, FeLV, oraz FHW. FIV (Feline Immunodeficiency Virus), FeLV (Feline Leukemia Virus), FHW (Feline Heartworm Diseases). Koty, ktore wdaja sie w ryzykowne sytuacje sa szczegolnie narazone na zarazenie sie tymi wirusami. Ja nie chce trzymac kotow w zamknieciu... Uwazam, ze powinny wychodzic na dwor, ze jest to jak najbardziej naturalne, trzeba tylko o nie dobrze dbac i w miare mozliwosci zapobiegac tym wszystkim ryzykownym sytuacjom, a tym samym chorobom... Powodzenia w opiece nad Waszymi kotami!

Milego dnia!

Marta
                                                                                                                                                                

Hi!

Our cat Jeronimo has an eye infection... It is nothing really surprising especially that Jeronimo is a real devil. He is not scared of anything. I personally saw how he was picking up fights with cats twice big as himself. He is always injured and when he will heal a little bit, there is the same story all over again... However, last time he hid in basement with a swollen eye, he did not want to leave the basement, he did not want to go outside which is a very strange sign from him... We tried to wash his eye, but it looked really bad so we immediately put him into a "PET TAXI" and we took him to Evans Family Pet Care. It turned out that Jeronimo has a fever, he is dehydrated, and he has an eye infection. He got IV, antibiotic, and an eye antibiotic ointment. He was so much stressed on way to the doctor that he made a toilet out of "PET TAXI" (He peed and pooped). Car stunk so badly that I was driving a car with head sticking out of the window. Vets they really have some kind of magic, because Jeronimo did not move when doctor Brenda was examining him and she was putting a needle in his back. At the beginning we had a problem to apply Jeronimo his medication, because he was trying so hard to ran away, but eventually they made some strategy which lets to apply medication for him very easily. Fortunately, he takes an antibiotic as a fluid. Jeronimo feels better. He drinks a lot of water and every day he eats a can of fish. He sleeps a lot and he opens his sick eye, moreover we have to be really careful while leaving the house because he tries to sneak outside. He became much more active since he feels better. We have a check-up appointment on this coming Saturday. Our cats are not neutered. At the house they behave with no problems at all, they sleep very politely, they know where they have their litter boxes and food:) Thanks God the situation when they pee somewhere in house corners or something even worse never happened. Lately they resident only downstairs of our house. They do not visit upstairs which is kind of good, because upstairs we have carpets, but downstairs we have hardwood floors and tiles. Our cats currently spend more time in the house, because of the winter, but in summer time they mostly spend time outside. They know where their home is, where their dog is, where their family and food are:) They always come back:) I know that because of procreation issue we should castrate them, even though my husband does not want to deprive them of their sex:) I thought that if we will castrate them for example: Jeronimo will stop to get into fights with other cats. The doctor told us that yes it might happen, but it is not obvious... He can become more calm, and he can be less interested in agressive contacts with another cats, but there is a lot of cases when it simply does not happen... I think that eventually we will neutered them... We have to surrender Jeronimo for FIV virus when he will get better which is a human HIV equivalent, and also FeLV, and FHW. FIV (Feline Immunodeficiency Virus), FeLV (Feline Leukemia Virus), FHW (Feline Heartworm Diseases). Cats who get into risky situation are especially exposed to infect with viruses. I do not want to keep my cats in close... I think that they should be able to go outside. It is a very natural thing, however you need to remember to take a good care of them and make sure to prevent as much as possible all of those cats risky situations and same time all of those diseases... I wish you all best in taking care of your cats! 

Have a nice day!

Marta

Jeronimo


Slawomisia i jej spiace pozy:)

Slawomisia and her sleepy poses:)


Monday, December 14, 2015

Swieta, swieta, swieta...:)/Christmas, Christmas, Christmas...)

Hej, hej...!

Nastroj swiateczny w naszym domu trwa w najlepsze!
 
Miejsce pod choinka systematycznie sie zapelnia... Ja zapakowalam prezent dla mojego meza w duzy karton... Moj maz natomiast ciagle donosi nowe prezenty pod choinke, a nastepnego dnia, albo po kilku dniach mowi: "Kochanie rozwazam opcje podarowania Ci jednego prezentu w kazdy tydzien przed swietami, w koncu to czas dawania, nie tylko w poranek Bozego Narodzenia, a ja chce zebys byla szczesliwa!" Majk jest czlowiekiem naprawde o wielkim sercu... Juz chyba nic nawet wiecej nie musze pisac na ten temat po tym zacytowanym  wyzej zdaniu. Chociaz na poczatku nie bylam przekonana do tego pomyslu to pokusa zobaczenia co on dla mnie kupil zwyciezyla i tym sposobem dostalam juz trzy przedswiateczne prezenty, a pod choinka ciagle nowe prezenty...:) Sporzadzilam juz swiateczne menu, zrobilam liste zakupow, rozplanowalam kazdy dzien w przedswiatecznym tygodniu, wlacznie z czasem na lepienie pierogow:) Dzisiaj kupilismy prezenty dla naszych zwierzakow, zdjecia zalaczam ponizej. Absolutnie nie moglismy o nich zapomniec, w koncu to bardzo wazni czlonkowie rodziny. Prezenty sa troche szalone, szczegolnie ubranka dla kotow, ktore pewnie szybko "przepadna" gdzies. Majk tylko kiwal glowa jak ja wsadzalam to do koszyka, ale to sa tak slodkie rzeczy, ze nie moglam sie oprzec. A Wy kupujecie upominki swoim pupilom? Dostalismy tez juz pierwsze kartki ze swiatecznymi zyczeniami z Polski, za ktore jeszcze raz serdecznie dziekujemy. W minionym tygodniu wyprobowalam jak ja to nazywam "Eliksir mlodosci", a mianowice pyszny napoj, w sklad ktorego wchodza: woda, miod, cynamon, ocet jablkowy i cytryna. Jest to wspaniala herbatka, przy ktorej wszystkie sklepowe herbatki "sie chowaja", a dodatkowo za sprawa miodu i cynamonu swietnie wpisuje sie w swiateczna scenerie. Wszystkim bardzo goraco polecam ten eliksir! Smakuje swietnie i genialnie wplywa na nasze zdrowie! Sok z cytryny miedzy innymi reguluje poziom pH oraz cukru we krwi. Cynamon jest jednym z najsilniejszych przeciwutleniaczy, efektywnie spala tluszcz, wzmacnia odpornosc, jest dobry dla cery. Ocet jablkowy zawiera dobre bakterie, enzymy, odchudza, oczyszcza organizm z toksyn i obniza cisnienie. Korzysci zdrowotne miodu sa dobrze znane. Miod ogolnie wzmacnia organizm, prace mozgu, serce, koi nerwy, ma dzialanie antybakteryjne, swietnie sprawdza sie rowniez jako kosmetyk. "Elikisr mlodosci" opoznia procesy starzenia sie. Na szklanke cieplej wody nalezy wsypac lyzeczke cynamonu, lyzeczke miodu, lyzeczke cytryny oraz lyzeczke octu jablkowego, a nastepnie wszystko wymieszac i gotowe! :)

                                                                                                                                                                 
 
Hi!

Festive mood at our house is in full swing!

A place under the Christmas tree systematically fills... I put my husband's gift in a big box, while my husband still brings home new gifts, put them under the Christmas tree and the next day or a few days later he says: "Sweetheart I am thinking of giving you a one gift per every single week before Christmas. At the end it is a giving season, not only at Christmas morning. I want to make you happy!" Mike has a big heart... I think I don't even have to say that after this quoted sentence above. Even though I was not sure at the beginning about this idea, the temptation of seeing what he got for me won and this way I got already three Pre-Christmas gifts and other gifts are still left over under the Christmas tree...:) I already made a Christmas menu, Christmas grocery list and I planned every single Pre-Christmas day including molding pierogi:) Today we got gifts for our cats. I attach under photos of them. We absolutely could not forget about them. They are very important members of our family. Gifts are a little crazy, especially pretty dresses for cats, which probably will be lost somewhere. Mike was only shaking his head when I was adding them into the cart, but they are so sweet that I could not resist. What about you? Do you buy Christmas gifts for your animals? We also received Christmas cards from Poland which for we cordially thank you once again. Last week I tried "Elixir of youth". It is a delicious drink, which includes:  water, honey, cinnamon, apple sider, and lemon. It is a wonderful tea, which is much better then all of the tea from the store and also because of honey and cinnamon this tea is perfect for the Christmas scenery. I recommend you all this special elixir! It tastes great and it also splendidly influences on our health! Lemon juice regulate pH level and sugar in the blood. Cinnamon it is one of the strongest antioxidant, which effectively burn fat, strengthens immunity, and its good for skin. Apple sider includes good bacteria, enzymes, weight loss, cleanses the body of toxins, and lowers blood pressure. Health benefits of honey are commonly known. Honey generally strengthens the body, brain work, heart, soothes nerves, it has an antibacterial activity, it also perfectly works a s a cosmetic. "Elixir of youth" slows the aging process. You have to add to glass of warm water a teaspoon of  cinnamon, honey, lemon, apple sider and then you need to stir everything, and its ready to drink!:)
 
 
Udalo mi sie zlapac ich razem pod choinka!/I caught them both hanging out under the Christmas tree!
 
 
To jeden z przedswiatecznych prezentow, ktore dostalam od Majka. Musze przyznac, ze odkad zajmuje sie prowadzeniem wlasnego domu bardzo cieszy mnie kiedy dostaje praktyczne prezenty do domu. Cieszy mnie to czasami nawet bardziej niz otrzymanie perfum lub bizuterii. W domu wszystko sie przyda, a ja jestem typem, ktory lubi miec wszystko, a nawet czasem wiecej. Uzywam bardzo duzo przypraw, marynuje miesa, co jest tez bardzo zdrowe dla nas. Moja szafka z przyprawami peka w szwach. Kupilam sobie specjalna polke, dzieki ktorej opanowalam powszechny "przyprawowy" balagan w szafce, jednak Majk zrobil mi jeszcze milsza niespodzianke, kupujac ten oto stojak z przyprawami, ktory postawilam na blacie kuchennym. Teraz tylko wyciagam reke podczas przyprawiania jedzenia po to co akurat potrzebuje, bez zbednej gimnastyki w kierunki szafki.

This is one of the Pre-Christmas gift, which I got from Mike. I have to admit that since I do take care of my own house, I really enjoy getting practical gifts, which I can use for the house. I enjoy it even more then getting perfume or jewelry. I think that in the house everything is needed. I am the type of person that I like to have everything in the house, sometimes even more. I use a lot of spices to marinade meat, which is by the way very healthy for us. My cabinet with spices is bursting at the seams. I bought a special shelf, which helped me to control spices mess in the cabinet, however Mike made me a nicer surprise of buying me this spices rack, which I put on counter. Now I reach out my hand during preparing food and I easily take what I need, without unnecessary reaching to the cabinet.
 
Oto "Eliksir mlodosci", ktory tak bardzo wszystkim polecam!/"Elixir of youth", which I recommend you all very much!


Kartki swiateczne z Polski./Christmas cards from Poland.


Prezent dla Slawomisi./Gift for Slawomisia.
 

Prezent dla Sireny./Gift for Sirena.


Prezent dla Jeronima./Gift for Jeronimo.


 
 
 Duzy prezent jest dla mojego kochanego Majkusia!/Big gift is for my lovely Mike!
 

 

 


Saturday, January 17, 2015

Nowi czlonkowie rodziny:)/New family members

Wczoraj mielismy z Majkiem do zalatwienia kilka spraw w New Bern, przy okazji weszlismy do PetSmart, sklepu dla zwierzat, aby rozejrzec sie za nowym miejscem do lezenia dla naszego psa. Rozgladanie zakonczylo sie tym, ze zainteresowalismy sie kotami, przeznaczonymi do adopcji. Majk byl podekscytowany jak nigdy i juz planowal zaadoptowanie kota. Ja natomiast wykazalam sie mieszanymi uczuciami, ze wzgledu na to, ze najmlodszy kot mial siedem miesiecy, jak rowniez obawialam sie reakcji naszego psa, rasy pitbull. Ze sklepu wyszlismy bez nowego miejsca dla Sariny i bez kota. Udalismy sie do Havelock, zjedlismy sushi i w drodze do domu, wstapilismy jeszcze do jednego sklepu Bills Pet Shop, no i tam sie zaczelo... Zobaczylismy dwa male, bawiace sie i figlujace kotki w klatce... Majk spojrzal na mnie, ja spojrzalam na Majka i juz wiedzielismy, ze zabierzemy je do domu. Tym sposobem, obecnie mamy w domu Toma i Jerrego. Przy okazji ubilismy dobry interes, bo wartosc jednego kota to $70, natomiast nam sprzedano dwa koty za $100. Kiedy przyjechalismy do domu z nowymi czlonkami rodziny, nasz pies o malo co nie dostal zawalu. Obecnie jestesmy na etapie oswajania ze soba zwierzat. Koty sa pozytywnie nasatwione do psa, natomiast pies ma ochote je zjesc:) Mamy nadzieje, ze wkrotce sprawy nabiora pozytywnego biegu i bede mogla dodac na bloga zdjecie dwoch kotow wtulonych w pitbulla :D Szczerze na to licze:)



Tom&Jerry



19.01.2015 r.

Nasze kotki sa u nas juz trzy dni i musze przynac, ze proces oswajania zwierzat przebiegl szybciej niz poczatkowo myslelismy. Tom i Jerry biegaja po domu, swietnie razem sie bawia, sa zainteresowane wszystkimi nowymi rzeczami dookola, spia razem z psem na kanapie bez wiekszych nieporozumien. Wczoraj nawet Jerry spal wtulony centralnie w Sarine. Wczoraj wszystkie trzy zwierzaki jadly z jednej miski. Najwyrazniej Sarina przyzwyczaila sie juz do obecnosci nowych czlonkow rodziny. Mamy tez wrazenie, ze zakup kotow bardzo pozytywnie wplynal na Sarine. Wczesniej byla jedynym zwierzeciem w domu, ktore wpisane bylo w codzienna rutyne, spania, jedzenia, wychodzenia na spacer. Teraz stala sie tak aktywna i zainteresowana nowymi towarzyszami, widac, ze chce sie z nimi bawic,zachowuje sie nawet jak ich mama. Dzisiaj spacerowalismy juz z trzema zwierzakami po ogrodzie, co bylo na pewno niezwyklym wydarzeniem szczegolnie dla kotow. Jestem bardzo wdzieczna i zadowolona, ze sprawy naszych zwierzat tak szybko i pomyslnie sie ulozyly :)

Majk nauczyl mnie tez krotkiej amerykanskiej piosenki o kotkach, przypominajacej polska piosenke "Wlazl kotek na plotek". Mam ja teraz ciagle gdzies w glowie i caly czas sobie nuce...

"Soft Kittty, Warm Kitty,
little ball of fur.
Happy Kitty, Sleepy Kitty,
purr, purr, purr."

Sarina&Jerry <3


Tom :)